Na granicy między otwartym już odcinkiem obwodnicy Pabianic a zamkniętym stał pan z TVP i robił materiały do jakiegoś reportażu o S14. Dla przyzwoitości przeczekałem, by droga wciąż jeszcze nie otwarta dla ruchu, na taką właśnie wyglądała na ujęciu. Kamerzysta wspominał, że jeszcze dwa tygodnie do otwarcia. Ciekawe czy to fakty czy tylko domysły.
W Zduńskiej Woli, na ul. Łaskiej, poprawiło się w stosunku do zeszłego tygodnia - nowy asfalt położony na większej części zerwanej uprzednio drogi. A służyło to najwyraźniej instalacji sygnalizacji świetlnej - o ile dobrze zgaduję z mapy - na skrzyżowaniu z ul. Spacerową.
Dodam, że stan śmieszki rowerowej Zduńska - Sieradz pogarsza się. Natura próbuje odzyskać co swoje, kępki chwastów wyrastają więc między tymi beznadziejnymi kostkami. To powoduje, że kostki zaczynają się przesuwać, więc chodnik robi się coraz bardziej nierówny.
Szok termiczny. Na wczorajszej przejażdżce, mimo kurtki polarowej, zmarzłem i dorobiłem się kataru. Dzisiaj natomiast miałem wrażenie że się topię od gorąca i zaraz zacznę skapywać po ramie.
I właśnie - gorąco. Poza tym silny wiatr z południa. W nogach jeszcze wczorajsza wycieczka, więc bardziej się wlokłem niż jechałem. Bliżej końca wycieczki (chyba od Zduńskiej) przyszły chmury, zrobiło się przyjemnie chłodniej i wiatr też odpuścił.
Po drodze nic nowego, nie licząc zdartego na krótkim odcinku fragmentu ul. Łaskiej w Zduńskiej Woli.
Zarówno w Zduńskiej jak i w Sieradzu (dojeżdżałem do celu ok. 20:20) rzesze kibiców zmierzały wspólnie oglądać mecz (ten o wszystko, ten przegrany...).
Drobna zmiana w Lutomiersku - najpierw prosto na południe do Wygody Mikołajewskiej. Droga stamtąd do Wodzierad ma piękny asfalt. Gładziutki, równiutki. Sama przyjemność.
W Wiewiórczynie niestety, jak to na wsi, trafiła się brama otwarta i kundle dwa, którym rower się nie podobał. Takie detale czynią ten objazd Łasku mniej atrakcyjnym.
Na S14 prawie pusto. Tylko jakaś jedna grupka spacerowiczów, jedna para rowerzystów. Z Gorzewa, wyjątkowo, pojechałem przez Łaskowice i tamtędy do IKEA. Fascynujące, że pewnie nawet gdybym jechał środkiem prawego pasa, to prędzej kierowcy za mną zaryzykowaliby przerysowanie auta z pasa sąsiedniego i zepchnięcie mnie z drogi niż poczekali na możliwość zmiany pasa, by zachować bezpieczną odległość. Bo w końcu trzy pasy to za ciasno by się zmieścił rowerzysta.
Mówi się, że elektryka prąd nie tyka. Jestem ciekaw jak to jest ze strażakiem i ogniem. Budynek OSP w Łaskowicach jest całkowicie drewniany.
Wiało z zachodu, potem z południa, ale bez gwałtownych porywów. Chłodno. Polar się przydał a i tak trochę zmarzłem.
Uważnie obejrzałem bieżące zdjęcia z satelity, radar z opadami i prognozowane kierunku wiatru. Uznałem, że jest dość znaczna szansa, że nie zmoknę. I zaiste - nie padało. Wiatr męczył do Dobronia, więc w nagrodę z powrotem wiał korzystnie.
Pod jagodowym (?) wiaduktem trwały jakieś prace wykończeniowe.
Ładnie się tym razem narysowały GPS-em oba pasy S14.
Niespodzianka! Łagiewnicka zniknęła. Przynajmniej na południe od Inflanckiej. Próbowałem przejechać na Zgierską przez targowisko Dolna, ale po trudnym manewrowaniu przez morze ludzi wróciłem na Łagiewnicką i zdecydowałem się spróbować przejechać po wąskim pasie gruntu, którym najwyraźniej dojeżdżają mieszkańcy. Zawrotna prędkość 10 km/h, bo wszędzie mokro, a dziwnie by wyglądało w tak ładną pogodę jechać zalanym na plecach błotem.
W Zgierzu planowe spotkanie z kolegą. Trochę potrwało zanim udało mi się ustalić gdzie to w tej jego mieścinie mam go znaleźć. Droga 702 prowadząca na Piątek pozwala poczuć wiatr we włosach - do samego skrętu na Ozorków było zupełnie w dół. Niestety droga jest też popularna wśród kierowców i jest na niej ciasno. Z tego względu nie polecam.
708 przez Modlną w porządku - dobra nawierzchnia (choć wciąż coś tam budują) i mały ruch. Przejazdu przez Ozorków za bardzo nie kojarzę - spędziłem go na śledzeniu pozycji względem z góry wyznaczonej trasy. Przejazd był bez zakłóceń.
Dalej naprawdę przyjemna droga przez Kowalewice i Jedlicze - zielono, spokojnie, w większości równo. Od Aleksandrowa Łódzkiego znów zetknięcie z cywilizacją - gorsza nawierzchnia, więcej aut.
Do Łodzi przez Złotno. Przy Manufakturze ja i kompan rozjechaliśmy się w swoje strony.
Wiatr zachodni. Niektóre prognozy pogody straszyły deszczem i burzami, ale się obyło. Nawet słońce się pojawiało. Ciepło.
W lesie w Żabiczkach odbiłem w złym kierunku na drodze do Babic i ostatecznie (przejeżdżając przez polną dróżkę z tabliczką "Droga prywatna") wylądowałem na drodze 710 zbyt wcześnie. Jak zwykle ciasno.
Dojeżdżając do Łasku skręciłem na wchód tuż przed przejazdem przez tory. Asfalt jest całkiem w porządku. Przejazd przez Wronowice jest dobrym pomysłem na ominięcie centrum Łasku. W Kolumnie już trochę gorzej. Terenowo. Odrobinę więcej starań, a udałoby się pewnie ominąć cały odcinek z zakazem ruchu rowerów.
S14 chyba już gotowa. Na całej długości oznakowanie poziomie i pionowe. Barierek też nigdzie nie brakuje. Pewnie otwarcie lada dzień. Z rowerowego punktu widzenia - szkoda.
Jedyny dotąd nieprzejechany odcinek to Niesięcin - Krzywiec - Babiczki. Cały dziurawy.
Między Lutomierskiem a Szadkiem zaskakująco duży ruch, więc czułem, że jest ciasno. Z Szadku do Łasku już całkiem pusto. A od Łasku oczywiście trochę więcej aut, ale bez przesady. I korku przy wjeździe na S14 nie było.
Na koniec mała rundka po mieście, by dokręcić do okrągłej liczby km.