Łódź - Kalonka - Stare Skoszewy - Stryków - Tymianka - Anielin Swędowski - Swędów - Szczawin - Łagiewniki Nowe - Zgierz - Łodź

Wtorek, 13 września 2016 · Komentarze(1)
Kategoria 40 - 70 km
Efekt Droste na lustrach drogowych w Anielinie Swędowskim


Dziś w Łodzi odbywała się XIV międzynarodowa konferencja "Pierwsza pomoc i ratownictwo w dobie zagrożeń". Z tej okazji na Piotrkowskiej dostępne były atrakcje związane z jej tematem. Chociażby mobilne centrum dowodzenia straży pożarnej, przed którym w kolejce czekała liczna gromada przedszkolaków. Pewnym problemem były strome metalowe schody bez poręczy, co spowodowało, że część przedszkolaków wdrapywała się do wozu na czworakach.

20160913_111656

Można było też wypróbować symulator zderzeń i symulator dachowania.

20160913_111805

To teraz do właściwej wycieczki. Dziwne remonty odbywają się w Łodzi. Niespełna półkilometrowy odcinek Beskidzkiej między Zjazdową a Marmurową jest w trakcie zyskiwania asfaltowej nawierzchni. Zważywszy, że cała ulica jest 8 razy dłuższa, nie wiem czy to naprawdę jest remont czy happening.

20160913_173213

Od Marmurowej, na której swoją drogą wymieniają asfalt na równie długim fragmencie, Beskidzka wraca do formy piaskowej.

20160913_173512

Tak naprawdę to spomiędzy piasku wystają tu bardzo dziurawe resztki twardej nawierzchni, więc chyba dawniej i ten fragment cieszył się cywilizacją. Ale musiało być to bardzo dawno temu. Tutejsi mieszkańcy dokładają cegiełkę i robią wiochę - idą na rekord spuszczonych kundli. Zważywszy, że przy stanie tej ulicy ciężko jest rozpędzić się do ucieczki i ciężko też manewrować gazem nie ryzykując wywrotki, odpuszczę sobie na przyszłość tę... dziurę.

Komu telewizor, komu?

20160913_180606-001

Dwa składziki telewizorów, a dalej jakiś zestaw starych mebli mijałem w Bogini. Trzeba było szybko rower zabrać, bo zjawisko zapowiadało rychły odbiór śmieci wielkogabarytowych. Długo ktoś przetrzymywał tę sporą muzealną kolekcję (drugi zestaw telewizorów, niesfotografowany, stał przy tym samym wjeździe).

20160913_180538

Z Tymianki - najdalej wysuniętego na północ punktu wycieczki - oglądałem słońce chylące się ku zachodowi.

20160913_184128

Ten krótki odcinek na północ od DW708 przejechałem pierwszy raz. Jezdnie wygodne. Niestety i tu luzem biegają agresywne kundelki.

Przed przejazdem kolejowym w Anielinie Swędowskim lustra przyglądają się sobie wzajemnie.

20160913_185825

Nie mogłem nie wykorzystać tej okazji dla uzyskania małego efektu Droste. Uważny obserwator znajdzie na zdjęciu fotografa.

20160913_185853

MC doniósł mi dzień wcześniej, że wyremontowano drogę przez Smardzew. Pojechałem więc sprawdzić. Rzeczywiście - już w Glinniku od miejsca gdzie droga przejeżdża przez tory kolejowe zaczyna się nienaganny asfalt. Wreszcie da się swobodnie jechać na zjeździe na łuku ze skrzyżowaniem z drogą do Dąbrówki. Tam dawniej było tak fatalnie, że jechałem na hamulcach, by akcesoria z roweru nie poodpadały.

Na DK71 mimo późnej pory był duży ruch. Dobrze, że zaplanowałem na niej krótką wizytę. Jestem prawie pewien, że również Chełmska w Zgierzu, głównie bliżej Łagiewnickiej, była w poprzednich latach dziurawa. Jeżeli to nie jedynie niesprawność mojej pamięci, to tę też odświeżono.

Przy kolejnej studzience na drodze rowerowej na W-Z zapadł się asfalt. Tym razem na północnym krańcu przejazdu wzdłuż Łąkowej przez Mickiewicza. Skusiłem się na korzystną zmianę świateł na skrzyżowaniu i nie sfotografowałem.

A na Piotrkowskiej przyozdobiony szarfą Tuwim odpoczywał na ławeczce po dzisiejszych obchodach swoich urodzin.

20160913_223215

Poczułem jesień. Niestety. Trochę za późno wyjechałem i przyszło mi wracać nocą. Ciemno i chłodno. Nie lubię jeździć nocą. Do tego już gdzieniegdzie leżą opadłe liście w jesiennych barwach. Będzie coraz ciężej zbierać motywację na rower po pracy.

W dystansie wpisu są 2.23 km porannego dojazdu do pracy.

Zdjęcia na mapie

Łódź - Aleksandrów Łódzki - Parzęczew - Brudnów Stary - Kuciny - Puczniew - Charbice Dolne - Malanów - Zgniłe Błoto - Rąbień - Łódź

Sobota, 10 września 2016 · Komentarze(0)
Kategoria 70 - 100 km
Zestaw wypoczynkowy na przystanku autobusowym w Sarnowie


Las sosnowy przy jezdni w Starych Krasnodębach.

20160910_154100

Leśne odcinki w drodze do Parzęczewa.

20160910_155706

20160910_155906

Nad A2 na wjeździe do Parzęczewa.

20160910_160643

Mieszkańcy Starego Chrząstowa mogą pochwalić się KFC i Burger Kingiem. Gorzej, że mogą je jedynie oglądać zza płotu, bo te stoją na zatoczkach przy autostradzie. Są co prawda bramy i furtki, ale wątpię by nawet przez te ostatnie można się było przedostać swobodnie.

20160910_161645

Brudnów Stary.

20160910_165632

Staw w Sarnowie.

20160910_171433

A na nim "brzydkie kaczątka" z mamą.

20160910_171806

Gdyby autobus trochę się spóźniał, na tym przystanku można się całkiem komfortowo zdrzemnąć.

20160910_172215

I jeszcze jeden staw.

20160910_172730

Wyjazd z Sarnowa.

20160910_173006

Droga przez Franciszków.

20160910_173819

Tak - dobrowolnie i z premedytacją zaplanowałem krótki odcinek terenowy.

20160910_181341

Ale to tylko dlatego, że wiedziałem, że niedaleko - pośrodku niczego - droga zamienia się w dobry asfalt.

20160910_181714

Bełdów. Ciekawe i stado i pastwisko. Krowy obgryzały listki akacji w ogrodzonym lasku. Rasa polska czerwona?

20160910_182214

Kościół w Bełdowie.

20160910_182814

20160910_182923

Droga wyjazdowa z Bełdowa w kierunku Zdziechowa. I szlak rowerowy.

20160910_183616

Dziurę przy studzience na DDR naprzeciwko hotelu Campanile wreszcie załatano. Ciekawe czemu odgrodzona - boją się, że wkrótce cała się zapadnie?

20160910_194741

20160910_194759

Pod koniec chciałem przez park 3 Maja przebić się z Tuwima do Małachowskiego. Okazało się, że teren parku wraz z wiodącym do niego wiaduktem są ogrodzone z powodu robót kolejowych. Nie przeszkodziło to trójce kiboli (śpiewali w niewybrednych słowach coś o Legii) - czy jak to teraz się nazywa "patriotów" - którzy przestawili sobie dwa kolejne ogrodzenia, by dostać się na mostek. Nie pojechałem w ich ślady. Liczyłem, że nad torami dostanę się w okolice Niciarnianej, ale niestety Tuwima kończy się tuż obok bramą do prywatnego zakładu.

Przy okazji podglądania mapy w Sports Trackerze niechcący wstrzymałem rejestrację trasy, czego nie zauważyłem do końca wycieczki. Drugi raz się zdarzyło. Irytujące. Poprzednio szczęśliwie miałem włączone jeszcze "Kręć Kilometry" i skleiłem ślady. Tym razem pozostało mi dorysować ostatnie kilometry przez miasto ręcznie.

Zdjęcia na mapie

Łódź - Babiczki - Kazimierz - Lutomiersk - Janowice - Petrykozy - Gorzew - Łódź

Czwartek, 8 września 2016 · Komentarze(0)
Kategoria 40 - 70 km
Objazd wąskiego gardła na przebudowanej DDR wdłuż ul. Pabianickiej w Łodzi

By zerwać z rutyną w Babiczkach tym razem nie skręciłem do Babic. Szybko przypomniałem sobie czemu tę drogę porzuciłem - za dużo dziur. Za sprawą tej zmiany jechałem odrobinę dłuższym niż zwykle fragmentem trasy łączącej Aleksandrów Łódzki i Lutomiersk. Tę szczęśliwie już jakiś czas temu wyremontowano i jest całkiem atrakcyjna.

20160908_175147

Chcących nią jechać dłużej uprzedzę, że dobry asfalt kończy się krótko za skrętem do Kazimierza i wjazd do Lutomierska jest dziurawy.

W Lutomiersku kolejna odmiana - pojechałem do Janowic. Nie pamiętam czy kiedykolwiek jechałem tędy dalej niż do skrętu do Mikołajewic (które mają świetną nawierzchnię, którą można się dostać do Wodzieradów). Tu ubytki w nawierzchni są ogromne. Szczęśliwie ruch jest mały, więc można je próbować mijać zygzakiem. Jedynym wyjątkiem jest nienaganny odcinek w Zalewie.

20160908_182040

Dalej jest znowu źle. Ale przynajmniej ładnie.

20160908_182720

20160908_183043

20160908_183055

W Żytowicach rozciągał się kwiecisty łan. Być może to rzepak.

20160908_183839

Padające pod niskim kątem promienie zachodzącego słońca były okazją do pościgu za własnym bardzo wydłużonym cieniem.



Zjeżdżając z Górki Pabianickiej do Gorzewa dogoniłem samochód nauki jazdy z Pabianic. Jakiś czas trzymałem się za nim, nie chcąc płoszyć kursantki, bo liczyłem też, że na prostej trochę przyspieszy. Ale niestety - mniej niż 30 km/h. W końcu wyprzedziłem. Skręciłem do Łaskowic, gdyż w tym roku mnie tam jeszcze nie było. A "elka" za mną. Mimo że nie jechałem szybko i momentami szkoląca się siedziała mi na ogonie, na wyprzedzenie odważyła się dopiero za skrzyżowaniem z dojazdem do S14.

Dzięki powrocie do Łodzi przez Chocianowice dokonałem swojego inauguracyjnego przejazdu nowym asfaltem rowerowym wzdłuż ulicy Pabianickiej. Pozwolę krytykować innym. Ja i tak jestem zachwycony, mając w pamięci jak fatalnie wyglądała ta najprawdziwsza "śmieszka", wymalowana na najbardziej zniszczonych chodnikach w mieście.

Mijana po drodze pizzeria Grappa nigdy nie wydawała mi się zbyt zachęcająca. Ale trzeba oddać właścicielom, że nie pozwalają się marnować takiej okazji, jak duża droga rowerowa pod lokalem. Gdy dziś przejeżdżałem obok, w ustawionym przez nich stojaku rowerowym były licznie zaparkowane jednoślady.

Nie śledziłem informacji o przebudowie tej DDR, więc byłem zaskoczony rozwiązaniem problemu wąskiego gardła między płotem prywatnej posesji a zejściem do przejścia podziemnego przy skrzyżowaniu Pabianickiej z Prądzyńskiego - objazd z tyłu posesji. I jednokierunkowa z kontrapasem, separatorami, progiem - na bogato!

20160908_193601

20160908_193751

Ponieważ dziś też przejeżdżałem przez przejazd Mickiewicza/Politechniki muszę jeszcze wspomnieć o tym, o czym wciąż zapominam. Skarżyłem się na programowanie świateł na przejazdach rowerowych na W-Z, które znacząco podnosiły ryzyko kolizji roweru z tramwajem. Poprawili. I na południowym i na północnym przejeździe wzdłuż Mickiewicza przez Politechniki, a także wzdłuż Piotrkowskiej przez Mickiewicza. Teraz wszystkie zielone zapalają się jednocześnie. Nadal co prawda jestem pod wrażeniem braku wyobraźni osób, które zadecydowały o pierwotnym algorytmie.

W dystansie również 2.27 km porannego dojazdu do pracy.

Zdjęcia na mapie

Łódź - Gorzew - Piątkowisko - Dobroń - Zduńska Wola - Sieradz

Wtorek, 6 września 2016 · Komentarze(0)
Kategoria 70 - 100 km
Śmieszka rowerowa między Zduńską Wolą a Sieradzem

Z pracy do domu. Rodzinnego. Bo kwiaty ktoś musiał podlać. Na rower planowałem się wybrać dzień później, by po dwóch dniach jazdy mieć dwa dni odpoczynku. Niestety o tych kwiatach zapomniałem na śmierć (prawdopodobnie ich, znaczy kwiatów) i były już na tyle spóźnione, że musiałem niezwłocznie zameldować się w Sieradzu. A skoro już przymusowo trzeba było się tam przemieścić, to najwygodniej rowerem. Wiadomo!

Wyjechałem o 16. To również szczyt ruchu rowerowego, niestety. Brać rowerowa bez skrupułów utrudnia sobie wzajemnie poruszanie się na drogach rowerowych. Choćby ustawiając się na piątego czy dziesiątego przed przejazdem rowerowym, a potem wpychając się przed stojących pokornie w sznureczku, bo przecież każdemu się spieszy. A i tym nadciągającym z naprzeciwka utrudniają, ruszając pod prąd.

Gdy czekałem w połowie przejazdu przez Włókniarzy - pod wiaduktem - na zielone, na drogę rowerową przy Bandurskiego przyjechała karetka na sygnale. Prawdopodobnie pomocy potrzebowała siedząca na asfalcie DDR rowerzystka, ale pewien nie jestem czy chodziło o nią ani nie znam szczegółów interwencji. To co bardziej zwróciło moją uwagę, to czekający ze mną rowerzysta (notabene już ustawiony pod prąd), który na głos zaczął wyrażać swoje oburzenie, że kierowca karetki śmiał zaparkować w poprzek drogi rowerowej zamiast - jak pan sobie życzył - zjechać na trawnik. Moim zdaniem takie parkowanie mogło dobrze przysłużyć się zabezpieczeniu miejsca zdarzenia przed zbyt spieszącymi się rowerzystami. Zresztą ratownicy w akcji, na litość! Czy to tak trudno w tej wyjątkowej sytuacji ominąć ostrożnie pojazd pogotowia przylegającym do DDR szerokim chodnikiem?

Z powodu godzin szczytu wydłużyłem swój pobyt na drogach rowerowych na Retkini i wybrałem przejazd środkiem osiedla, zamiast ścierania się z kierowcami na Bandurskiego i dłuższym odcinku Maratońskiej.

Do Zduńskiej Woli spokojnie, bez przygód. Tym co nie znają tamtejszych okolic, opowiem, że między Zduńską Wolą a Sieradzem jest długi chodnik rowerowy. Wybudowany wiele lat temu. Ignorowanie go jest trudne, bo architekt drogi, która onegdaj była po prostu bardzo szeroka, wygodna, z ponad metrowymi poboczami i którą mi się wtedy przyjemnie jeździło, postanowił, korzystając z funduszy UE, zastąpić ją bardzo wąską jezdnią, okalaną z obu stron głębokimi rowami. Rowy dodatkowo wyłożono płytami betonowymi, by wpadający w nie mieli jak najmniejsze szanse na przeżycie. Po przeciwnej jezdni stronie rowów są ciągi pieszo-rowerowe. Wszystko zgodnie z najlepszymi polskimi standardami. Ułożone z fazowanej kostki. Na żadnym z licznych skrzyżowań nie ma przejazdu rowerowego. To również tyczy się niedawno wybudowanego ronda, które łączy tę jezdnię z dojazdem do S8. I oczywiście droga poza wytrzęsieniem mózgu od kształtu kostek, oferuje również chorobę morską od gęsto wykonanych obniżeń przy setkach bram do prywatnych posesji. Dodatkową atrakcją, która już krótko po oddaniu zaczęła się objawiać, jest wybijanie kostki, choćby skutkiem wzrostu chwastów w szczelinach. Zdjęcie poniżej obrazuje jeden z łagodniejszych przypadków.

20160906_184339

Dzisiaj ów chodnik dał mi jeszcze jedno urozmaicenie. Na jego odcinku było rozsypane - nie sposób tego inaczej powiedzieć - gówno. Najwyraźniej rolnik z nawozem jechał środkiem.

W Sieradzu, wymęczony już tym poprzednim chodnikiem, zignorowałem kolejny. Potwierdziła się moja ostatnia obserwacja, że agresja wobec rowerzystów przeżywa rozkwit. Mimo że dawniej, gdy nie istniała S8, wjazd do Sieradza był częścią drogi krajowej i przebiegał tam cały tranzyt, to co najwyżej ktoś zatrąbił na rowerzystę nie jadącego po "śmieszce", ale mijał go ostrożnie, tak by go nie przejechać. Skończył się dobry zwyczaj. Kierowcy dwóch TIR-ów nie mieli najmniejszej ochoty na chwilę zwolnić i poczekać na zapas miejsca na drugim pasie, choćby po to by oszczędzić sobie trudu procesów po zabiciu rowerzysty. W tym jeden po prostu wdusił klakson i pędził, mijając mnie na centymetry. Uciekłem poza krawędź jezdni. Ciekawe też, że tuż obok przebiega droga szybkiego ruchu, a on zasuwa przez środek miasta.

Samochodem jeżdżę zbyt rzadko, by to sprawdzić, ale co rusz pojawiają się w mediach relacje pozwalające sądzić, że w Polsce rośnie agresja na drogach w ogóle, wszystkich wobec wszystkich.

Obawiałem się, że będę miał niewiele czasu między dotarciem do Sieradza a pociągiem powrotnym. Obawy te się nie potwierdziły. Zapasu było dużo, więc nie mogłem nie skorzystać z okazji, by odwiedzić najlepszą kawiarnię w województwie. No dobra, tak naprawdę to nie znam zapewne nawet promila kawiarni w łódzkim. Ale ta bita śmietana! Tak dobrej w Łodzi nigdzie nie uświadczyłem.

20160906_195229

Już wspominałem o remoncie przy al. Grunwaldzkiej w Sieradzu przy okazji relacji z poprzedniej wizyty. Wówczas zabrakło dowodu fotograficznego.

20160906_202851

Remont jeszcze nieukończony, nakazów nie ma. Ale dwukolorowy chodnik stawia się nie bez przyczyny. A obok taka wygodna dwujezdniowa ulica. I jak podkreślałem poprzednim razem, nie jest to żadna główna arteria miasta, tylko przejazd przez środek osiedla. Zdjęcie wykonane raptem ok. 20:30, a mimo to nie ma tu ciągnącego się sznura samochodów. Wielka szkoda! Kolejne utrudnienia dla rowerzystów.

Gdy dojechałem na PKP Sieradz, mój dalszy transport już czekał.

20160906_203410

Tym razem nie było konkurencji do wieszaków.

20160906_203902

Inna sprawa czy da się z nich korzystać, w każdym razie bez szwanku dla roweru.



A jechało się dobrze. Często powtarzam, że u nas zawsze wieje z zachodu. Ale od każdej reguły są wyjątki. Taki szczęśliwie trafił się dziś. Wiatr był północno-wschodni północny. Tylko temperatura mogłaby być ciut wyższa. Szczególnie pod koniec w rezerwacie Półboru owiewał mnie przejmujący chłód.

Kilometraż:

Rano do pracy: 2.69 km
Wycieczka: 68.86 km
Na i z kolei: 5.55 km

Zdjęcia na mapie

Praca

Poniedziałek, 5 września 2016 · Komentarze(0)
Na Jaracza na wysokości parkingu sądu kierowca wyprzedził mnie na przejściu dla pieszych jadąc "między" pasami. Być może stanem separatorów pasów na nim zainstalowanych się nie przejmował, ale dźwięk ich ocierania się o jego podwozie sugerował, że mogło ono nie wyjść z tego manewru całkowicie bez szwanku.

Gdy czekałem na Narutowicza przed Kilińskiego na czerwonym, stanęli za mną w samochodzie "dowcipni". Usłyszałem podejrzany szmer, obejrzałem się, a pasażer, który samochód opuścił, już dobierał się do mojego tylnego koła. Nie wiem jaki pomysł chodził po jego pustej (a przy tym pewnie pijanej lub naćpanej) głowie. Zauważony porzucił działania i spytał czy może się dosiąść na bagażnik. Fakt, że go nie mam, nie był jedynym powodem mojej odmowy. Dławiąc się głupkowatym śmiechem wrócił do równie rozbawionego kolegi - pozostającego w aucie kierowcy - i odjechali. O dziwo bez kolejnych zaczepek.

Łódź - Grabina - Kalonka - Boginia - Stare Skoszewy - Bartolin - Warszewice - Stryków - Swędów - Szczawin - Janów - Łódź (+PW)

Niedziela, 4 września 2016 · Komentarze(2)
Kategoria 40 - 70 km
Rower do miksowania owoców na łódzkim Mixerze Regionalnym 2016

Większa mapa

Na Piotrkowskiej między Mickiewicza a pl. Wolności odbywał się Mixer Regionalny - cykl wydarzeń promujących województwo. Na całej długości stały stragany z wyrobami z różnych regionów łódzkiego, tudzież reklamujące ich atrakcje turystyczne. Przespacerowałem się przed wyjazdem.

Z ciekawostek: krosno ręczne. Tkaczka chwilowo uciekła, ale można było zobaczyć ją przy pracy.

4-20160904_112343

Był i akcent rowerowy. Do tego z dowcipnym odniesieniem do tytułu imprezy. Pedałując można było sobie osobiście zmiksować koktajl owocowy.

5-20160904_112827

Innej drogi zresztą nie było - miksera na prąd nie przewidziano.

6-20160904_112902

Pani dzielnie wykręciła kubeczek.



Następna klientka stwierdziła, że nie podoła. Tak się uparła, że pan ze stoiska musiał na pomoc jej złowić przejeżdżającego rowerzystę, który bez zahamowań porzucił własny jednoślad (na pierwszym planie), by pomóc kobiecie. Na jego szczęście nie kręcił czysto wolontariacko - byli na tyle uprzejmi by i z nim się podzielić produktem jego wysiłku.



Choć nie bez trudu, to jednak udało mi się dziś wreszcie dogadać z PW co do wspólnego wyjazdu (wcześniej było kilka nieudanych prób). Pojechałem po niego na Widzew. Pierwotnie chodziła mi po głowie setka, z możliwością skrócenia, gdyby sił brakło. PW jednak chciał wrócić na transmisję meczu eliminacji piłkarskich mistrzostw świata Polska - Kazachstan, więc czasu było za mało. Jak się okazało - i dobrze! Czułem w nogach wczorajszy rower i zbyt krótki sen. Już sam dojazd po niego mnie zmęczył.

Wschodni przejazd rowerowy przez Piłsudskiego wzdłuż Niciarnianej wciąż ma problemy z funkcjonowaniem. Dziś okazało się, że jest całkiem zamknięty.

7-20160904_132658

Na wjeździe do Kalonki od strony Grabiny zainstalowano pomiar prędkości, identyczny jak w Starych Skoszewach (relacja). Dzięki temu, że tym razem jechałem od "właściwej" strony, mogłem się przekonać, że rowerzystów również mierzy. Oj, może prowokować przejeżdżających kolarzy do bicia rekordów na znajdującym się przed nim zjeździe.

Budowa kościoła w Kalonce. Cytując komentarz PW: "skończyły się pieniądze?".

8-20160904_142618

Formalnie cała spacerowa Piotrkowska była w ten weekend zamknięta dla ruchu pojazdów. Stan faktyczny dla rowerzystów? No, jak rozumiem, jak ochrona stojąca przy skrzyżowaniach nie zabrania, to wyraża zgodę.

9-20160904_184753

Tak całkiem poważnie to rowerzystów było tam sporo. Jak i inni cykliści, ja i PW głównie toczyliśmy się chodnikiem, bo stragany były zwrócone ku ulicy, więc w przeciwieństwie do bardzo zatłoczonej jezdni (byłem zaskoczony, jak wielu ludzi wybrało się na Mixer), na chodniku było dużo miejsca. Rowerowy status quo Piotrkowskiej został zachowany - spacerujące liczne patrole policji nie zwracały uwagi na jadących.

PW namówił mnie na finisz pod Galerią Łódzką, by tam zjeść coś korzystając z okazji, że stały pod nią jedzeniowozy (lub jak kto woli: food trucki).

Zdjęcia na mapie

Łódź - Rzgów - Modlica - Pałczew - Wiśniowa Góra - Łódź i po Łodzi

Sobota, 3 września 2016 · Komentarze(0)
Kategoria 40 - 70 km
Pałczew: dom połykany przez naturę

Większa mapa

Nowa droga rowerowa między Kalinkiem a Rzgowem (o jej budowie pisałem w relacji z wycieczki z 4.08) wygląda na otwartą.

1-20160903_180509

Między Modlicą a Pałczewem natura połyka dom.

2-20160903_182044

To ciekawie mieć brzozę w salonie.

3-20160903_182138

W Woli Rakowej krótko przed skrętem do Andrespola zaczynał się ruch wahadłowy. Remont. Tabliczka pod sygnalizatorem głosiła: "Pełna zmiana świateł co 9 minut". Przy tym czasie oczekiwania dobrze, że była, bo ktoś mógłby nie wytrzymać i jechać myśląc, że sterownik padł. Skorzystałem z resztek chodnika by dotrzeć do będącego w zasięgu zwrotu skrętu. Jadący również w kierunku Andrespola kierowca minął dwa auta czekające przed sygnalizatorem i pojechał na czerwonym.

W Wiśniowej Górze, nie chcąc wybierać między konfliktem z kierowcami na wąskiej jezdni a fatalną "śmieszką" rowerową, zdecydowałem dojechać do Feliksińskiej terenowo. Nie jest tak źle na Borowej. Kamyków dużo, ale nawierzchnia dość twarda.

W Łodzi przekonałem się, że niechęć kierowców wobec rowerzystów ma się dobrze. Jazda po fragmentach szerokich al. Ofiar Terroryzmu i ul Józefiaka nie rodzi jakichś problemów, choć i tak zastanawia mnie czemu ktoś postanawia wyprzedzać na gazetę gdy na tej drodze z niedużym ruchem ma cały drugi pas wolny. Kryzys nastąpił na rondzie z dojazdem z A1. Kierowca, który czekał od strony autostrady ruszył wprost na mnie, gdy jechałem po wewnętrznym pasie ronda (właściwy wg oznakowania na wprost) i wyglądał na zdeterminowanego, by mnie przejechać. Ratowałem się ucieczką do krawędzi wysepki i w końcu łaskawie przyhamował i wypuścił mnie z ronda (sam kręcił dalej, na południe).

Dalej pojechałem jezdnią w lewo w Rokicińską, planując jechać na Transmisyjną. Po północnej stronie Rokicińskiej przy skrzyżowaniu nie ma DDR. Stary chodnik z nakazem ruchu rowerów zaczyna się dalej, gdzieś pośrodku niczego - przy Selgrosu zdaje się. A nie ma na nią wjazdu z jezdni w przeciwieństwie do tych nowo budowanych. Miejsca na jezdni pełno, ale widać wśród kierowców coraz większa frustracja z powodu tego, że rowerzyści istnieją. I tak na tym krótkim odcinku dwa razy zostałem strąbiony przez kierowców w wieku co najmniej średnim. A i wiek ich aut był niemłody, może to też psuje im humor. Krzyczeli zza szyby gdzie mam drogę dla siebie i pokazywali palcem. To fascynujące, ogromnie fascynujące, jak wielu mamy na drogach czynnych bojowników o przestrzeganie przepisów przez rowerzystów. Jestem pewien, że panowie z równą dbałością sami ich przestrzegają. Przede wszystkim ograniczeń prędkości. W końcu szacunek do PORD wśród posiadaczy samochodów jest w Polsce powszechny.

Zdjęcia na mapie

Praca i odwiedziny w serwisie

Piątek, 2 września 2016 · Komentarze(0)
Zmiany znaków na skrzyżowaniu Piotrkowskiej i 6 sierpnia
Zmiany znaków na skrzyżowaniu Piotrkowskiej i 6 sierpnia © SlaBo
Skrzyżowanie Piotrkowskiej z 6 Sierpnia i Traugutta wzbudzało we mnie lekkie wątpliwości co do pierwszeństwa.

skrzyzowanie

Z jednej strony brak oznakowania (przed większością skrzyżowań na "deptaku" stoją znaki ustąp pierwszeństwa) mógł sugerować skrzyżowanie równorzędne, ale z drugiej 6 Sierpnia jest strefą zamieszkania - co tak naprawdę nie jest widoczne gdy jedzie się Piotrkowską, zwłaszcza z północy na południe, bo oznakowanie jej początku jest odsunięte kilkanaście metrów od skrzyżowania - więc to wyjeżdżający z tej ulicy powinni ustąpić pierwszeństwa wszystkim pozostałym. Najwyraźniej nie tylko mi brakowało tam jasnego rozstrzygnięcia, bo 1.09 z zadowoleniem zaobserwowałem pojawienie się dodatkowego znaku przed tym skrzyżowaniem (po obu stronach dojazdu).

1-20160901_095219

O ile nie został on tam zainstalowany wcześniej, to przetrwał tylko góra dobę. Przyszedł 2.09 i znak wyparował.

2-20160902_182558

Sklejając nieudolnie (1.09 nie przewidziałem, że byłoby po co zapamiętać punkt, z którego wykonywałem zdjęcie): po lewo wczoraj, po prawo dziś.

montaz

Najwyraźniej służby miejskie same mają wątpliwości. Świadczyć też może o tym stojący przed skrzyżowaniem co najmniej 2 godziny radiowóz, w którym policjanci zajmowali się baczną obserwacją skrzyżowania.

Ponieważ podczas środowej wycieczki okazjonalnie korba pod obciążeniem zaczynała głośno strzelać co obrót i nie udało mi się zidentyfikować co jest problemem, to odwiedziłem dziś serwis licząc na wciśnięcie się na bliski termin. No, to przyjdzie mi poczekać do połowy września. Ciekawe czy napęd doczeka czy się rozpadnie.