Łódź - Starowa Góra - Łódź

Sobota, 4 lutego 2017 · Komentarze(1)
TomTom Bandit na kierownicy roweru


Po kilkukrotnym zmarznięciu na kość podczas grudniowych wypadów minionego roku obiecywałem sobie, że poczekam z rowerem aż temperatury podczas wycieczek nie będą spadać poniżej 5 stopni. Od ostatniego wyjazdu 1.01 słupek rtęci trzymał się raczej dolnej strony zera, więc zamiar realizowało się łatwo, zwłaszcza, że nie mam żadnego bezpiecznego stroju na taką temperaturę. Ale tym razem na sobotę zapowiadali suchą pogodę, z chodników i jezdni już zdążył w ostatnich dniach zniknąć śnieg i miało być "aż" +1°C. Do tego po tygodniu pracy odczuwałem silną chęć fizycznego relaksu. Nie sprostałem więc założeniom i pojechałem. Pewności co do warunków jakie zastanę poza centrum nie miałem, więc byłem pogodzony z myślą o ewentualnym przedwczesnym powrocie, gdybym nie dał rady gdzieś się przedrzeć.

Początek był obiecujący - zupełnie sucha Piotrkowska. Pierwszym śladem zimy na mojej drodze była kałuża z resztkami śniegu na całej szerokości przejazdu przez al. Politechniki.

20170204_001

W niektórych miejscach stan drogi były nieczytelny. Przez chwilę myślałem, że ta jasna plama na asfalcie, do której się zbliżam, to lód. W rzeczywistości przy studzience asfalt był po prostu suchy, a dokoła wilgotny. Kolor pewnie zawdzięcza solarkom.

20170204_002

Za Cieszyńską krajobraz drogi rowerowej i chodnika zrobił się nagle całkowicie zimowy. Przedzierałem się przez na wpół roztopioną, na wpół zamarzniętą breję z wyżłobieniami zrobionymi przez innych cyklistów, na której moje Panaracery Tour 700x32C łapały nieprzyjemne poślizgi. Zastanawiałem się czy warto jechać dalej, mając obawy, że cała dalsza droga może tak wyglądać.

20170204_009

Z utrudnieniami zmagałem się jeszcze w parku.

20170204_013

Dobrze, że nie zrezygnowałem, bo dalej znowu była nawierzchnia wolna od śniegu. W większości.

20170204_015

Jedynie miejscami lepsze warunki były na chodniku niż na przylegającej doń DDR. Zwłaszcza na przejazdach, w ciągu których zalegał śnieg.

20170204_016

Na wjeździe do Łodzi ze Starowej Góry witały mnie rżeniem konie.

20170204_020

Za wracaniem po własnych śladach nie przepadam, więc zaryzykowałem przejazd przez ul. Graniczną. Zważywszy na jej podmiejski charakter spodziewałem się tam warunków nie do pokonania przeze mnie rowerem. I sprawdziło się, częściowo.

20170204_021

shot0003

Chociaż był rozjeżdżony ślad po kołach samochodów, to w otworach płyt betonowych był lód i tutaj też czułem poślizgi. Na najbardziej stromym fragmencie zjazdu zdecydowałem się na spacer, a i pieszo się ślizgałem.

20170204_025

Od Rudzkiej znowu było czysto na drodze.

Lubię optymalne dla rowerzystów konstrukcje (czy raczej braki w konstrukcji) progów.

20170204_026

Kolejny mało przejezdny przejazd.

20170204_027



Ilekroć przejeżdżam obok tego warsztatu samochodowego uśmiecham się na widok malunku na ścianie.

20170204_030

Kontrapas rowerowy też nie grzeszył przygotowaniem.

20170204_031

Ja jeździłem dziś trochę po chodnikach, a piesi chodzili po drogach rowerowych. Równowaga w przyrodzie zachowana.

20170204_032

Kawał dnia minął, a byłem dopiero 21 rowerzystą.

20170204_035

Drugie i ostatnie miejsce, gdzie zima mnie pokonała, to zjazd na DDR z Jana Pawła II na Felsztyńskiego. Zniosłem rower po schodach.

20170204_038

Ta wycieczka była inauguracyjną dla nowego gadżetu - kamery TomTom Bandit. I z niej pochodzą powyższe kadry. W zestawie rowerowym jest dołączony dedykowany uchwyt na kierownicę. Moim zdaniem przesadnie duży i dałoby się wykonać coś bardziej kompaktowego.

20170204_165116

Uchwyt ma obrotową końcówkę blokowaną śrubą z motylkiem. Motylek ma otwór na klucz imbusowy, który również był w pudełku z kamerą. Uznałem, że to zbytek luksusu, bo można go dokręcić palcami. Myliłem się. Dokręcony ręcznie na wybojach zmieniał pozycję i kilka razy zatrzymywałem się by poprawić ustawienie. A nie miałem ze sobą narzędzi.

20170204_165157

By do pamiątkowego wideo z roweru był sens wracać, na pewno nie jest przystępnym odtwarzanie go w czasie rzeczywistym. Problem w tym, że zwykłe przyspieszenie materiału z gwałtownie poruszającej się kamery czyni go niemalże nieoglądalnym. Jedynym narzędziem o jakim słyszałem, które skutecznie rozwiązuje ten problem, jest opracowany przez Microsoft algorytm użyty w Microsoft Hyperlapse. Do wyboru mamy wersję na telefony - iOS i Android, oraz na komputer - macOS i Windows. Z tych platform posiadam tylko Androida, więc pozostało mi sprawdzić czy i mój Samsung zapłonie niczym Galaxy Note 7, skoro cały dzień będzie zajmował się przetwarzaniem wideo (w tym w mojej kieszeni). Zabawa go skutecznie rozgrzała, ale obyło się bez poparzeń ciała czy interwencji straży pożarnej.

Wersja na Androida przypomina bardziej demo konceptu niż program. Jedyne co można zrobić, to otworzyć plik, wybrać fragment do konwersji, a potem docelowy mnożnik prędkości, oglądając przy tym zapętlony podgląd. Przy czym owego podglądu nie można nawet przewijać. Jest dość toporna w użyciu i czasami import wideo się zawiesza. Należy uznać to za normalne, zabić proces i uruchomić ponownie. No ale w końcu to Microsoft - tradycja zobowiązuje. Dodatkowo maksymalnie pozwala przetworzyć 20-minutowy fragment filmu, dzięki czemu na plus wyszło to, że TomTom dzieli nagrywany materiał na pliki po 4GB, bo akurat mieściło się w nich mniej niż 20 minut. Mobilna wersja ma jeszcze jedno ograniczenie - nie obsługuje plików wejściowych z rozdzielczością większą niż 1080p, więc po wycieczce przyszło mi najpierw przeskalować oryginalny zbyt "duży" materiał. W ustawieniach są tylko dwa przełączniki. Rozdzielczość filmu wyjściowego - 720p albo 1080p. I opcja zapisu wyniku na karcie pamięci zamiast w pamięci telefonu. Mimo tego, że kartę mam, nie dało się jej włączyć. Taki urok. Oto wynik wielogodzinnego (analiza 17-minutowego klipu trwa 25 minut, zapis to kolejne 4 minuty, a po drodze trzeba program ręcznie obsługiwać i zerkać na procenty, bo brak jest powiadomień) przetwarzania na telefonie i sklejenia powstałych fragmentów w jedną całość.



I wersja jeszcze szybsza.



Dla porównania tak wygląda film przyspieszony metodą tradycyjną, dostępną w prawie każdym edytorze wideo.



Na korzyść tego drugiego przemawia ostrość i odwzorowanie detali. Ciężko powiedzieć jak duży udział na pogorszenie jakości w Microsoft Hyperlapse mają użyte przekształcenia obrazu, a na ile niekonfigurowalne ustawienia enkodera. Kiedyś znajdę jakieś Windows i wypróbuję wersję stacjonarną. Tamta jest bardziej rozbudowana i oferuje również pracę z wyższymi rozdzielczościami. Wersja próbna, co można zaobserwować na różnych materiałach na YouTube, dodaje wielki znak wodny.



Nie mniej jednak na oko wygląda to znacznie lepiej niż z mobilnej. Płatna kosztuje $50, co jak na program z jedną funkcją, zwłaszcza na polskie realia (choć nikomu w Redmond pewnie nasz rynek nie przeszedł przez myśl przy jego wycenie), uważam za kwotę przesadzoną. Ostatecznie dla takiej zabawy byłbym gotów wydać 50 zł.

A dla zainteresowanych jak nagrywa TomTom Bandit, zamieszam poniżej fragment surowego materiału, wraz z dźwiękiem. W zestawie z kamerą była też osłona przeciwwietrzna mikrofonu, ale jej nie wziąłem, więc wiatr jest tu główną składową ścieżki audio. Kiedyś wrzucę próbkę z osłoną.



Nagranie jest wykonane w najwyższej użytecznej dla filmu rozdzielczości kamery - 2.7K, w jej wypadku 2704x1520. Formalnie kamera potrafi nagrywać też w 4K, ale wtedy jest to tylko 15 kl/s. Do płynnego filmu się więc ta opcja nie nada, ale dla poklatkowego byłoby wystarczająco. Otwartym pozostaje pytanie czy pozwoliłoby to uzyskać lepszą jakość wyjściową w Microsoft Hyperlapse.

Niestety przy tej rozdzielczości baterii starczyło na niecałe 2 godziny nagrania, wówczas gdy przy 1080p spodziewany czas pracy to ok. 3 godzin. Na pewno nie omieszkam sprawdzić gdzie są granice pojemności akumulatora przy różnych ustawieniach nagrywania. W tym co zmieni wyłączenie wbudowanego w kamerę GPS. Tak, kamera ma GPS i kilka innych czujników, które są zapisywane podczas jazdy w pliku z filmem. Jednym z kolejnych kroków w obróbce tego co nagram, będzie znalezienie narzędzia, które pozwoli nałożyć na film ślad przejazdu.

Jeszcze kilka fotek po rowerze. Taka śródmiejska codzienność. Lepiej chodzić z dala od ścian.

20170204_193933

20170204_193956

20170204_194001

Klatki wycinałem naiwnie. Zrobienie eksportu z dopasowaniem do nich lokalizacji z GPS na podstawie ich czasu w wideo jest w planach. A póki co zdjęć z kamery na mapie nie ma.

Zdjęcia na mapie

Niniejszym ogłaszam, że pobiłem swój rowerowy rekord lutego. A od tej przerwy od roweru tak się rozpędziłem, że uczyniłem powyższy wpis znacznie dłuższym w stosunku do przejechanych kilometrów niż przyzwoitość nakazuje.

Mapa cieplna 2016

Niedziela, 1 stycznia 2017 · Komentarze(0)
Podgląd mapy cieplnej 2016


Duża mapa

Poor man's heat map. Tak na podsumowanie sezonu, spóźnione (bo pisane 15.01). Składa się z 72 śladów z 2016 - tych, które miałem na Endomondo oznaczone jako "sportowe". I taki też jest stan faktyczny 2016. Od 18 do 151 km. Mediana to 55 km.

Teraz będzie technobełkot. Aby skromna konfiguracja komputera przetrwała import danych w przeglądarce do uMap, uprościłem je najpierw za pomocą GPSBabel.

$ for x in ../*.gpx; do gpsbabel -i gpx -f $x -x simplify,error=2m -o gpx -F $(basename $x); done


W ten sposób objętość śladów z pierwotnych 109 MB zmalała do 7 MB. uMap nie dał rady zaimportować, nie wyświetlając przy tym żadnego wyjaśnienia. Po chwili zgadywania zauważyłem, że moja wersja GPSBabel - 1.4.3 - niepoprawnie kopiuje do wyjściowego pliku dane w blokach <gpxtpx:TrackPointExtension> (w których w moich plikach była kadencja, której tak naprawdę nie było, tj. była zerowa z powodu braku czujnika). Pomogło prymitywne odfiltrowanie.

$ sed -i '/<gpxtpx:trackpointextension>/,/<\/gpxtpx:TrackPointExtension>/d' *.gpx


Ślady wyeksportowane z Endomondo miały już sensowne nazwy tras, bo wycieczki i tam nazywam. A zaleta jest taka, że na mapie uMap, po kliknięciu śladu, pojawia się etykieta. By wspominając po czasie, łatwiej było z mapy cieplnej kliknięciem odnaleźć wycieczkę w historii, brakowało jeszcze w tych etykietach dat. Hurtem eksportując curlem pliki z Endomondo miałem je już nazwane w formacie YYYY-MM-DDTHH:MM:SS.gpx, więc można było łatwo uzupełnić tytuły.

$ for x in *.gpx; do d=${x%%T*}; sed -i "s/<name>/\0$d: /" $x; done


Eksperymentowałem z jeszcze jednym sposobem uproszczenia tras, który mógłby zapewnić, że ślady biegnące po tej samej drodze, biegłyby dokładnie w tych samych punktach - dopasowanie śladu do mapy narzędziem na bazie GraphHoppera. Na warsztat wziąłem tegoroczny już objazd miasta. Miasto to ciężki orzech do zgryzienia, zważywszy na obecność na mapie biegnących tuż obok siebie jezdni i dróg rowerowych. Do wyboru jest jeden parametr dopasowania, wskazujący zakładaną dokładność danych GPS w metrach. Na poniższych mapach granatowy kolor to ślad wejściowy, a fioletowy to efekt pracy programu.


Dokładność 40 m (domyślna)


Dokładność 20 m


Dokładność 10 m


Dokładność 40 m (domyślna)


Dokładność 20 m


Dokładność 10 m

Złotego środka nie ma. Czekam aż ktoś napisze edytor graficzny ze stosowaniem takich algorytmów do zaznaczonego obszaru i z możliwością łatwej ręcznej korekty. Zresztą co do mapy cieplnej surowe ślady nadają się nieźle. Brakuje mi jedynie darmowego narzędzia, które by do nakładających się punktów stosowało ładną cieplną paletę, podobnie do tego jak to wygląda na Stravie. A tak pozostaje mi sztuczka z przezroczystością rysowanych linii. Stąd właśnie "poor man's heat map".

PS. Jak uwielbiam bikestats, tak to jak zepsute jest filtrowanie wpisanego HTML, doprowadza mnie do szewskiej pasji, ilekroć próbuję wpisać coś więcej niż kilka literek. Nawet nie da się mapy z uMap wkleić dokładnie tak, jak uMap oferuje, bo po zapisaniu wpisu wszystkie atrybuty się rozsypują. A wpisanie tu powyżej nazwy znacznika HTML wymagało 20 prób by sprawdzić, jakiej kombinacji silnik nie zje.

Po Łodzi

Niedziela, 1 stycznia 2017 · Komentarze(2)
Płynący wraz z asfaltem przejazd rowerowy na skrzyżowaniu Wojska Polskiego ze Sporną w Łodzi


Wycieczka na dobrą wróżbę noworoczną.

Zastanowiło mnie co to za podział w poziomie odnośnie prawego pasa na poprawianym już naklejkami znaku.

20170101_145742

Jak ktoś wywnioskuje ze znaku, że prawy pas zaraz za nim pozwoli mu skręcić w prawo w Włókniarzy, to skończy na latarni, bo ciągłą linia obrazuje przerwanie pasa chodnikiem.

20170101_145840

Obok Makro wykopki na drodze dla rowerów.

20170101_150845

Trzeba było uważać dziś na posylwestrowe szkło.

20170101_151915

Po drodze mijałem nową całkiem cywilizowaną (choć gruntową) odnogę.

20170101_152616

Nie omieszkałem sprawdzić dokąd prowadzi. To zbiornik Teresy.

20170101_152726

Nowy uporządkowany teren parkowy ciągnie się wzdłuż Sokołówki do Zgierskiej, ale ograniczyłem się do objazdu zbiornika. Z drugiej strony był mocniej zmrożony.

20170101_152904

Ławki nowe, jeszcze nieodpakowane.

20170101_152957

A tuż obok jest ładne nowe osiedle.

20170101_153218

Taka teraz tendencja, że mieszkania w bloku nazywa się apartamentami, bloki - adekwatnie - apartamentowcami. A osiedle, by nadać mu prestiżu, winno mieć w nazwie "park" - Poniatowski Park, Villa Park, Green Park, Pomorska Park, Chojny Park, itd. To też nie wyłamuje się z tej mody - nazywa się Liściasta Park.

20170101_153439

Tu też "pachnie" nowością. I ławki również zafoliowane. Zresztą nie ma wątpliwości, że świeżo stawiane, bo na zdjęciu we wpisie barklu z 24.12 ich jeszcze nie było. Tu właśnie można dotrzeć z Włókniarzy, zaczynając przy zbiorniku Teresy. W tle stoi również - jakżeby inaczej - apartamentowiec.

20170101_154706

Liczydło przy skrzyżowaniu Zgierskiej z Pojezierską zacięło się. Nie liczy rowerzystów jadących w kierunku centrum.

20170101_155413

Cały noworoczny wynik bierze się z przeciwnego kierunku.

20170101_155520

Weź pochodnię?

20170101_160054

Jedną dziurę można nazwać przypadkiem.  Ale dwie to już chyba tendencja.

20170101_160431

Tu przez słupek zostało mniej miejsca niż przy Włókniarzy.

20170101_160454

Asfalt na skrzyżowaniu Wojska Polskiego i Spornej najwyraźniej płynie.

20170101_161438

No chyba że robotnicy malujący pasy za dużo wypili przed robotą.

20170101_161521

Na Pomorskiej było trochę szkła na jezdni, bliżej krawężnika (w sam raz przy sierżantach rowerowych). Remont kamienicy na skrzyżowaniu z Kilińskiego otoczył tablicę informacyjną MPK. Robotnicy pracujący na tym poziomie będę mieli trochę gimnastyki przy przechodzeniu nad tablicą?

20170101_163901

Dobra pogoda zachęciła mieszkańców do spacerów w Nowy Rok po Piotrkowskiej. Do tego stopnia, że przed fotelem na 6 sierpnia ustawiła się kolejka do zdjęcia.

20170101_164728

A! I niniejszym ogłaszam styczniową życiówkę. To już teraz mogę spocząć na laurach.

Zdjęcia na mapie

Po Łodzi

Sobota, 31 grudnia 2016 · Komentarze(0)
Mural Yule przy Mickiewicza w Łodzi


Dobijanie do rocznego 4.5 kkm.

Odblaski na słupach na zjeździe z przejazdu. Nie przypominam ich sobie. Czyżby przy tym krętym profilu drogi rowerowej rowerzyści wpadali na światła?

20161231_123647

A tu zimowo. I chyba więcej rowerzystów niż pieszych.

20161231_135823

Gdy fotografowałem nowy mural przy Mickiewicza w sąsiedztwie siedziby Uniqa (która jest jego sponsorem) nocą, z przeciwnej strony ulicy, nie zorientowałem się, że nie jest to po prostu malunek.

20161231_140521

Autorka, Mona Tusz, nakleiła na ścianę kawałki szkła, drewna i metalu.

20161231_140427

20161231_140553

20161231_140616

Zdjęcia na mapie

Łódź - Złotno - Krzywiec - Babice - Kazimierz - Lutomiersk - Prusinowice - Konin - Petrykozy - Łódź

Piątek, 30 grudnia 2016 · Komentarze(0)
Kategoria 40 - 70 km
Oszroniona droga w Babicach


Jak pisałem, zgubiłem gaz. Po raz drugi. Nie mając najmniejszej chęci ryzykować spotkania z kłami jakiegoś Burka bez żadnej broni, kupiłem wczoraj nowy. Co do rowerowego Sabre, to gdyby ktoś chciał nabyć, ostrzegam, że gaz jest sprzedawany w zgrzewanym opakowaniu, z butelką włożoną w opaskę elastyczną z rzepem, a jedyne miejsce gdzie znajduje się data ważności to etykieta na butelce, pod tą opaską. Raz się na to naciąłem, od tej pory przy kasie dokonuję komisyjnego otwarcia. Zresztą obsługa w sklepie, gdzie kupowałem, już sama nauczyła się, że jest ten problem. Na stanie mieli dwa - oba okazały się być przeterminowane dwa lata (chyba słabo schodzą dystrybutorowi). Kupiłem więc taki sam model bez rowerowego mocowania, by pasował do poprzedniej opaski. Jakoś nie skojarzyłem w momencie zakupu faktu, że wszystkie dotychczasowe egzemplarze zgubiłem, więc opaski nie mam. A szkoda, bo mogłem przecież ze sklepu wziąć tę z przeterminowanego kompletu, skoro i tak mówili, że wyrzucą... Niech żyje bystrość!

20161229_111023

Swoją drogą bardzo podoba mi się dowcipność hasła reklamowego Sabre.

20161229_111023_zoom

Gdy byłem przy skrzyżowaniu Drewnowskiej z Kasprzaka rozległ się nagle obok mnie nietypowy niepokojący hałas. To kierowca hamował spóźniony, już za pasami, na czerwonym. Nie jego hamowanie spowodowało raban. Cały widoczny pod nim lód pochodził z jego dachu - urwał się od gwałtownego zwalniania i bryłami hałaśliwie zsunął się z auta. A mówią, by dach odśnieżać (względnie odkuwać, w tym wypadku).

20161230_124350

Pisałem, że w programie informacyjnym TV lokalnego operatora kablówki władza ogłosiła ukończenie budowy nowej drogi rowerowej na Mani. Łudziłem się, że może oznacza to, że dali radę domalować przejazdy. Bynajmniej. Korzystając ze słońca, jeszcze raz udokumentowałem bieżący stan "ułatwień" dla rowerzystów.

20161230_124953

20161230_125033

20161230_125254

Przecież nic tak nie powiększa komfortu rowerzysty jak możliwość zejścia z roweru po slalomie między kwiatami i pieszymi.

20161230_125338

W Babicach, na odcinku drogi przy gęstym lesie, słońce najwyraźniej nie daje rady dosięgnąć nawierzchni. Nie spodziewałem się, że będę dziś jeździł po takich zimowych jezdniach. Jezdniach, bo i w dalszej części wycieczki trafiały się białe fragmenty.

20161230_133357

W takie zimno sens jest tylko wybierać takie trasy, gdzie mogę się napić gorącej kawy po drodze. Bidon termiczny nie zdał egzaminu, więc jeżdżę teraz bez napojów na ramie.

20161230_135808

Lód na stawie w Lutomiersku nie poddał się słońcu.

20161230_141159

Władza obiecała, że dla naszego bezpieczeństwa wyśle żandarmerię wojskową, by na ulicach wspomogła policję. Od kilku dni widzę ich patrole na Piotrkowskiej. Zdjęcie jest z 28.12. Ale dzisiaj też widziałem ich w akcji. Pomagali w wystawianiu mandatów pieszym. Od razu czuję się bezpieczniej!

20161228_211402_004

Dorzucę dwa zdjęcia kompletnie poza kontekstem. Ale zaintrygowało mnie co to można w mieście na słupach spotkać.

20161228_205505

20161229_210801

Znowu zmarzłem. W końcu nie wyjdzie mi na zdrowie to zimowe rowerowanie.

Zdjęcia na mapie

Po Łodzi

Wtorek, 27 grudnia 2016 · Komentarze(0)
Port Łódź


To mogę już wytłumaczyć swoją ostatnią ponadstandardową aktywność rowerową, która objawiała się jazdą w tygodniu po nocach, choć w ciemnościach jeździć nie lubię. Stało się. Dzisiejszym wyjazdem wyrównałem mój najlepszy bikestatsowy rok 2010. Zresztą choć i przed bikestatsami, w nienotowanych latach, zdarzały mi się różne wycieczki powyżej 100 km, to i tak pewnie było ich za mało by kiedykolwiek wcześniej mieć lepszy. A bieżący rok zapowiadał się słabo, ze względu na bardzo spóźniony start sezonu. Wynik uratowało to, że spróbowałem jeździć przy znacznie niższych niż dotąd temperaturach i okazało się, że się da oraz to, że zima w gruncie rzeczy nie nadeszła.

Pojechałem po swoich wczorajszych śladach z nadzieją (niewielką), że może jakimś przypadkiem dostrzegę gdzieś zgubiony gaz. Typowałem trzęsącą i słabo oświetloną Skrajną czy równie trzęsący i w ogóle ciemny odcinek Mierzejowej.

Dzisiaj pogoda trochę lepsza do jazdy niż dzień wcześniej. Orkan Barbana nadal trochę wiał w Łódź rykoszetem. Znak przy rogu Bartoszewskiego i Demokratycznej stracił pion i groźnie skrzypiał przy podmuchach.

20161227_194438

Ponieważ w myślach zbyt szybko pochwaliłem pogodę, to gdy byłem w okolicy Starowej Góry przyszedł opad zmarzniętych igiełek (krupy?). Powolny przejazd wytypowanymi odcinkami nie przyniósł skutku.

Dzisiaj Port pracował i świecił.

20161227_202750

Wspomniane wczoraj latarnie nad DDR przy al. Jana Pawła II. Ta na pierwszym planie to pierwsza i ciągną się do Pabianickiej. To krótki odcinek. W przeciwnym kierunku, do Obywatelskiej, żadnych nie ma. Nie mniej jednak bez różnicy, skoro i tak się nie świecą.

20161227_204501

Kto zgadnie co to za enigmatyczna podświetlona "kołdra"?

20161227_210924

To balon, tj. hala pneumatyczna nad kortami w parku Poniatowskiego. Do kortów prowadzi świeżo przebudowana droga. Intrygujące, że jej kostka porusza się pod naciskiem roweru.

Na Wieniawskiego jest jeden z tych przewspaniałych pomysłów na zwiększenie bezpieczeństwa i wygody rowerzystów. Obowiązkowy przejazd przed maskami samochodów na drugą stronę, a tam odcinek ciągu pieszo-rowerowego ma 5 m (jest tam słabo widoczny na zdjęciu znak końca DDR), bo dalej są tory (do EC2, czy raczej teraz to tym co po EC2 zostało). Zapewne w zamyśle konstruktorów rowerzysta powinien pokonać je pieszo po zarośniętych resztkach chodnika.

20161227_205506

Ten mural chyba całkiem świeży. I oświetlony.

20161227_211438

McFIT. Zapewne FIT jak fitness. I jeszcze, co nie wyszło na zdjęciu, żółte logo w odcieniu podobnym do innego Mc. Czy przy zamówieniu w McDonald's można dostać kupony do McFIT?

20161227_211655

A to ciekawe. Nie przypominam sobie tego oznakowania (przejazd przez Piotrkowską wzdłuż Mickiewicza). Czyżbym się za mało rozglądał?

20161227_211746

Przed Galerią prowadzi na drugą stronę, co prowokowało mnie by po wczoraj poskarżyć się na pewien absurd.

20161227_211937

Ale nie udało mi się, poprawili. Wczoraj jeszcze te płotki zagradzały całą szerokość DDR i musiałem omijać je trawnikiem.

20161227_212029

W związku ze znaczącym zwiększeniem czasu przejazdów pojazdów MPK skręcających pod Łódź Fabryczną, ZDiT spełnił niedawno "groźby" i zamknął kolejny fragment Kilińskiego, co ma ten stan poprawić. Szczęśliwie miasto ostatnio chętnie wyłącza rowerzystów spod takich ograniczeń i tym razem też nie zawiodło.

20161227_213603

Gazu nie znalazłem. Szkoda. Nie lubię tak wyrzucać pieniędzy w błoto, całkiem dosłownie w błoto. A że stał się on dla mnie obowiązkowym wyposażeniem roweru, to muszę szybko kupić nowy.

Z innej beczki. Dzisiaj w programie informacyjnym TV Toya dziennikarze wraz z przedstawicielami miasta chwalili ukończenie prac nad infrastrukturą rowerową na osiedlu Mania. Ciekawe czy uzupełnili brakujące przejazdy czy może tak już zostanie. W końcu zmuszanie rowerzystów do pieszych wędrówek to nic nowego.

Zdjęcia na mapie

Po Łodzi

Poniedziałek, 26 grudnia 2016 · Komentarze(0)
Kategoria 40 - 70 km
Łódzka policja daje przykład do czego służy droga dla rowerów


Drugi dzień świąt Bożego Narodzenia za dnia per se oferował bezdeszczowe 9 stopni. Kto by chciał jeździć w takim komforcie? Ja poczekałem aż słońce zajdzie i się rozpada. A prawda jest taka, że dzień wcześniej, widząc na prognozie silny, mający wiać na wschód wiatr, narysowałem trasę do Skierniewic, którą chciałem rozpocząć rano i wrócić pociągiem Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej na Łódź Fabryczną, tym samym inaugurując jej perony kołami własnego roweru. Niestety nie byłem się dziś w stanie dobudzić. Ciążenie do łóżka było ogromne i nie wiem czy miało to związek ze świątecznym obżarstwem czy raczej z aurą. Do tego bolały mnie mięśnie nóg, co dziwiło, bo żadnego wysiłku ostatnimi dniami nie podejmowałem. To ostatnie nie przeszło, ale ostatecznie, po zachodzie, dałem się radę zebrać by nie stracić dnia.

Było wciąż ciepło. Gdy ruszałem nie padało, aczkolwiek przed wyjazdem sprawdziłem aktualizacje prognoz i spodziewałem się deszczu. Na mijanym parkingu Pasażu Łódzkiego zbierała się młodzież z samochodami. To typowe miejsce parkingowych pararajdowych popisów.

Na Jana Pawła II, gdzie za ekranami dźwiękochłonnymi jest DDR i chodnik, spowite w ciemności, bo ekrany zasłaniają uliczne latarnie zauważyłem dziś też niewysokie latarnie po stronie chodnika. Nie świeciły się. Nie przypominam sobie by były tam wcześniej. Jest więc nadzieja, że to nowość i kiedyś będą podłączone.

Gdy przejeżdżałem pod wiaduktem kolejowym nad al. Bartoszewskiego przepędził nade mną szynobus Pesa. To moje drugie spotkanie z takim pojazdem. Do Wigilii nie wiedziałem, że w ogóle po łódzkich torach jeździ jakikolwiek spalinowy pociąg osobowy. Dzisiaj nie zdążyłem uchwycić, ale zrobiłem sesję szynobusowi Przewozów Regionalnych, gdy właśnie w Wigilię spotkałem taki na peronie dworca Łódź Kaliska. Było to dla mnie nietypowe usłyszeć na peronie turkot silnika spalinowego wydobywający się z pasażerskiego składu.

20161224_112536

Poniżej już z dzisiejszej wycieczki. Widmo kościoła przy ul. Farnej. Bo nieudane zdjęcie wyszło ciekawiej niż to udane.

20161226_172149

Gdy oczekiwałem na zielone na przejeździe przez Pabianicką, uśmiechnąłem się krzywo na widok obrazka pod przyciskiem. Bo to jeden z tych starych, wg projektu wymagającego od rowerzysty umiejętności ekwilibrystycznych, bo są zamontowane zbyt wysoko. To w praktyce nie wygląda tak prosto jak na obrazku.

20161226_173229

Prezenty pod Portem Łódź. To jedyne działające dziś tam ozdoby świąteczne. Cała reszta centrum była przełączona w tryb oszczędzania energii.

20161226_173348

Wkrótce, gdy ruszyłem spod Portu, zaczęło padać. Wcześniej po drodze okazjonalnie kropiło. Gdy wróciłem do ścisłego centrum lało już intensywnie. Schowałem się pod dachem przy skrzyżowaniu Piotrkowskiej i Mickiewicza, już całkiem mokry.

20161226_181205

Zamierzałem przejechać więcej niż 25 km, a tyle na tym etapie miałem na liczniku. Ale patrząc na pogodę i zważywszy na to, że dom był pod nosem, miałem tu kryzys woli. Bicie się z myślami trwało kilka chwil, w tym czasie lanie zmieniło się w niewielki opad. Ruszyłem, jeszcze bez przekonania, ale przynajmniej w ruchu mogłem się z powrotem ogrzać. Jakoś poszło dalej.

Samochody parkujące na drogach rowerowych są uciążliwe. Ale skoro przedstawiciele władzy dają taki przykład...

20161226_182730

Akurat kadrem wstrzeliłem się między błyski kogutów, które, co należy zaznaczyć, mieli włączone. Ale siedziało ich tam dwóch, w aucie, nie wyglądało to na kryzysową interwencję. Mogliby już chociaż koło krawężnika zaparkować, by większy kawałek asfaltu z jednej strony zostawić.

A tu ciekawostka z Niciarnianej. Te samochody nie jechały, a stały sięgając środka skrzyżowania z Piłsudskiego. Takie korki się tam robią.

20161226_183727

Po chwili, przed ulicą Sobolową, znowu miałem zastawioną drogę rowerową. Tym razem zaparkowała na niej pomoc drogowa, która brała się do wciągania lekko rozbitego samochodu. Już linka była rozciągnięta, razem z nią zajmowali całą szerokość DDR. Mijałem trawnikiem.

Gdzieś przy Rokicińskiej na prawym pasie stały dwa samochody obok siebie na światłach awaryjnych. Prawdopodobnie też kolizja. Gdy przejeżdżałem z powrotem był już tylko jeden i do tego też mocowali hak wciągarki.

Całkiem jeszcze świeży biurowiec przy Piłsudskiego, między Tulipanem a Wydawniczą.

20161226_194456

Od wspomnianej wcześniej ulewy pogoda była zmienna. Trochę kropiło, trochę nie. Utrzymywał się silny wiatr, co ułatwiało suszenie się. Temperatura w czasie wycieczki od początkowych 8 spadła do 5. To ci ciepły grudzień. Na rowerowych chodnikach byłem sam - najwyraźniej inni rowerzyści nie byli tak zwariowani by się pchać w tych warunkach, zresztą zapewne w przeciwieństwie do mnie wykorzystali tę widną część dnia.

Na koniec poczułem chęć na szybką kawę. Widząc, że McDonald's na Piotrkowskiej jest zamknięty pojechałem do tego na rogu Mickiewicza i Politechniki. Rekonesans mnie zniechęcił - dużo ludzi w środku, ciasnota, na dodatek już byli jacyś rowerzyści, którzy grzecznie zostawili swoje rowery na zewnątrz. Obawiając się, że okażę się wrogiem publicznym nr 1 gdy wejdę tam z mokrym i ubłoconym rowerem (co było w moim wypadku jedyną opcją), sam nie wyglądając zresztą lepiej, zrezygnowałem.

Przy okazji drugi raz zgubiłem buteleczkę z gazem pieprzowym. Zauważyłem gdzieś w drodze z Portu na Piotrkowską, ale ciemno choć oko wykol i nie kojarzyłem żadnego łoskotu z trasy, który mógłby mi podpowiadać jego upadek, więc nie było sensu wracać, bo mogłoby się skończyć na powtórzeniu całej trasy wstecz bez skutku. Przydałoby się jakieś pewniejsze mocowanie niż rzep.

Zdjęcia na mapie

Pieszo z pracy do domu przez Łódź Fabryczną

Czwartek, 22 grudnia 2016 · Komentarze(1)
Stojaki rowerowe w podziemnym parkingu przy dworcu Łódź Fabryczna
Ostrzegałem, że nie skończyłem z dworcem. Ten wciąż dostarcza mi frajdy, bo przebudowa tej okolicy jest tak znaczna, że trochę czasu upłynie, zanim uznam go za zwyczajną część Łodzi. Póki co wędrówka wywołuje we mnie wrażenie wycieczki do innego miasta. A poza tym ostatnio kdk napisał, że pojawiły się stojaki rowerowe w parkingu podziemnym, więc chciałem obejrzeć.

Na początek dzwon sprzed południa na skrzyżowaniu Uniwersyteckiej i Jaracza. Ciekawe czy to właściciel BMW za mocno żył w zgodzie z hasłem na swojej przedniej szybie?

20161222_113715

Najwyraźniej ktoś, czekając z wkrętakiem w ręku na windę, niechcący zarysował panel.

20161222_195707

Zmniejszyli zagadkowość przycisków w windzie, na którą skarżyłem się po premierowym zwiedzaniu. Niedopasowana prowizorka. To jeden z tych kłujących w oczy detali.

20161222_195723

I oto są! Jak obiecał kdk. Trzy.

20161222_195910

Sześć.

20161222_200556

Dziewięć.

20161222_200904

Po 3 stojaki przy 3 klatkach schodowych z 4. Na poziomie -1 parkingu. Łatwo znaleźć. Długość windy chyba starczy do zmieszczenia roweru, choć skupiając się na przyciskach nie oceniłem tego uważnie. Jeszcze zafoliowane. I niech lepiej tak zostanie. Nie wiem czy to tylko ja, ale jakoś w przeciwieństwie do miastowych, zaokrąglonych (tych ozdobionych ładnym rowerowym łódzkim logo), te wydają mi się stwarzać szanse do zarysowania ramy.

20161222_200919

Niżej stojaków nie ma. A najniżej, tj. -3, nie ma już całkowicie nic. Nawet samochody tam nie dojeżdżają.

20161222_200240

Kilka fotek dla miłośników instalacji. Trochę telekomunikacji.

20161222_200710

20161222_200732

20161222_200744

I centrala sygnalizacji pożarowej.

20161222_195853

Propos detali. Fascynujące. Najpierw pomalowali a potem wpadli na to, że trzeba kable poprowadzić czy te łaty jednak czemuś służą?

20161222_200959

Nie wiem co ta kartka miała mówić, ale ktoś postanowił ozdobić ją dowcipem.

20161222_200106

Na peronach dworca autobusowego zamiast autobusów stoją podnośniki.

20161222_201128

A to już z głównej hali dworcowej. Panele na ścianie pomieszczenia z m.in. salą monitoringu. Może przypadkiem. Ale pomijając to, to i tak nie dziwię się PKP, że nie wyraziło zgody na miejskiego Sylwestera w okolicy dworca.

20161222_201706

Po Piotrkowskiej jechał rowerzysta z przodem ramy świecącym jak choinka, ale nie zdążyłem ustrzelić. Na pocieszenie trafił się takiż dziwny rower.

20161222_204135

20161222_204200

Wystarczyło mi jego wygląd opisać w wyszukiwaniu Google, bym dowiedział się co to. To Vanmoof wart w tej konfiguracji przeszło €800.

Zdjęcia na mapie

Łódź - Złotno - Babice - Kazimierz - Lutomiersk - Prusinowice - Konin - Piątkowisko - Górka Pabianicka - Łódź

Środa, 21 grudnia 2016 · Komentarze(0)
Kategoria 40 - 70 km
Łódzki miejski hasztag


Urlopowo i rowerowo. Dzień miał się nadawać, bo prognozowano dla Łodzi słońce i do 5 °C. Jak nie mam pomysłu gdzie jechać, to jadę do Lutomierska, co też uczyniłem.

Obejrzałem nowości przy ul. Solec. Jest tu świeży asfalt rowerowy. Pieszym nie pozostawiono wiele miejsca. Dwa wózki dziecięce mogą nie dać rady się minąć na chodniku.

20161221_131712

Przejazdu przez Grzybową póki co nie ma. Ale pasów też nie, to chyba można jechać.

20161221_131805

Za skrętem przez Borową już gorzej.

20161221_131845

Moje obawy z października urzeczywistniły się. Nakazali rowerzystom jechać chodnikiem, slalomem między pieszymi. A idący tam dzisiaj ludzie patrzyli na mnie z krzywo. Bo przecież co ten rower robi na ich chodniku?

20161221_132048

By pokonać ul. Wieczność wysiadłem, przepchnąłem samochód i wsiadłem z powrotem. A nie, to nie ta historia. Ta alternatywna rzeczywistość była opisana w bardzo trafnej rowerowej powiastce "Miałem sen".

20161221_132141

Po Babicach biegał amstaf. Lub coś mu podobnego. Widziałem go już podczas którejś z poprzednich wycieczek. I tym razem odprowadził mnie jedynie tępym spojrzeniem, nie ruszając w pogoń, ale tego typu rasy spuszczone na wsi szczególnie wzmagają mój dyskomfort.

W drodze do Lutomierska zastanawiałem się czy stojąca tam przy skrzyżowaniu stacja paliwowa serwuje kawę, bo czułem, że gorący napój się przyda. Nie zwracałem wcześniej uwagi jaka to firma. Okazał się to być Orlen, z którego kaw już korzystałem. Tu gorący bufet jest trochę większy i lepiej wyposażony niż ten w Strykowie. Gdy chciałem obniżyć dyszę ekspresu do wysokości kubka, ta stawiała podejrzany opór. Okazało się, że ten model sam ustawia wysokość dyszy, dociskając ją do kubka. Tak nowocześnie.

20161221_142706

A dodatki do wyboru do koloru. I syrop i przyprawa korzenna do kawy.

20161221_142146

I nawet coś dla ludzi ze specjalnymi potrzebami żywieniowymi.

20161221_142311

Kolejny raz stwierdzam, że gorąca kawa to cudowna rzecz na zimny rower. Muszę pilnować bym na mroźnych trasach miał gdzie taką wypić.

Na DDR przy Retkińskiej szybki rytm nadawał rowerzysta, który mnie na jej początku wyprzedził. Pościg upadł tuż przed Krzemieniecką, wraz z upadkiem gazu pieprzowego. Widać rzep nie lubi drgań przy większych prędkościach.

Ruch był dziś duży na całej trasie. Nie zabrakło więc wyprzedzających mnie zabójczych kierowców, w morderczym tego słowa znaczeniu. Mnie na kursie na prawo jazdy nie uczyli, że szerokość rowerzysty jest nieskończenie mała (a wręcz przeciwnie - mówili o przepisowej odległości przy wyprzedzaniu pojazdu jednośladowego). Skąd się to bierze?

Słonecznie było, a w pełnym słońcu termometr na liczniku osiągał 4 °C. Wiatr był chyba taki jak prognozowali, czyli słaby. Nie mniej jednak słaby wiatr to nadal wiatr i chłodzi, więc i tak było odczuwalnie zimno.

Po rowerze pospacerowałem do Manufaktury po drodze wpadając na pizzę na Rewolucji. Gdy wracałem z kolacji moją uwagę przykuła reklama sklepu (również) dla rowerzystów na tejże ulicy.

20161221_192317

Pomysłowe i działa. Bo i ta matowa szyba z prostym napisem łatwo przyciąga wzrok.

20161221_192333

Miejski hasztag.

20161221_192806

Rowerem zaczynałem dziś przez Manufakturę ale nie zdążyłem się wtedy jeszcze na tyle rozgrzać, by stawać na fotki. Jadąc widziałem na jej rynku fioletowego świętego Mikołaja. To nie był mikołajowy gender, a jedynie akcja promocyjna Milki.

20161221_195949

Podobnie jak Sukcesja i Manufaktura ma te same ozdoby co rok temu.

20161221_220629

W środku zachwyciło mnie gadatliwe drzewo. Obstawiam, że pierwotnie nie zezowało i poruszało ustami, ale wyrosło przy placu zabaw, więc nie brakuje tam małych potworków, które mogły testować wytrzymałość pniaka.



Zdjęcia na mapie

Łódź - Starowa Góra - Łódź

Wtorek, 20 grudnia 2016 · Komentarze(1)
Bożonarodzeniowe ozdoby Sukcesji


Idąc rano z odległości ustrzeliłem nietypowe wyposażenie roweru, który stał na czerwonym na Narutowicza.

20161220_083653_004

Migacz na rowerze to niezwykle rzadkie zjawisko.

20161220_083653_004

Po południu trafiłem na interesująco zaparkowane auto. Tuż przed zdjęciem przeciskałem się między ścianą a samochodem. Kierowcy 1.5 m pomyliło się chyba z 15 cm. Były to jakieś usługi transportowe. Ja rozumiem, że może coś ciężkiego, więc chcieli jak najbliżej bramy. Ale bez przesady.

20161220_173407

Na Narutowicza mijałem z kolei kumulację beznadziejnych rowerzystów. Pierwszy, z kamerą na kasku, chyba TomToma, jechał rowerem po najwęższym chodniku w okolicy - po północnej stronie ulicy od skrzyżowania z P.O.W. na wschód. A pogoda dobra, jezdnia sucha. Drugi na odcinku między P.O.W. a Kilińskiego wyprzedzał korek samochodów jadąc chodniczkiem z lewej strony jezdni, tym przy torowisku. I wcale się nie przebijał by skręcić w lewo. Gdy już korek zaczynał ruszać wpakował się między dostawcze auto a blisko za nim stojącą taksówkę, jadąc prostopadle do pasów i przy okazji odbijając się od tego pierwszego, by przedostać się na prawy pas. Trzeci i ostatni czekał na czerwonym by przejechać przez Narutowicza z południa na północ Kilińskiego i w tych okolicznościach postanowił porozmawiać przez telefon, trzymany w ręku. Zielone się zapaliło, a delikwent nie odrywając słuchawki od ucha pojechał bujając się na lewo i prawo między samochodami i przez szyny.

To tyle ze spacerów. Dzisiaj jeszcze krótszy rower i też po chodnikach. Barklu uświadomił mnie dziś, że nie tylko na Fabrycznej jest trzypoziomowe skrzyżowanie w Łodzi. Skoro już wybrałem Trasę Górną, znaczy al. Bartoszewskiego, postanowiłem dojechać do końca, by sprawdzić te informacje na własne oczy. Bo choć byłem tam razem z Łódzką Masą Krytyczną przejechać rowerem dzień przed otwarciem, to takiego faktu nie zapamiętałem. Najwyraźniej wtedy nie zwróciło to mojej uwagi, głównie przez brak ciągu dalszego najniższej jezdni, bo ślady tej konstrukcji widać i na fotkach z 2014. I oto jest, faktycznie. Za betonowymi zaporami nieczynna póki co jezdnia biegnie pod Rzgowską.

20161220_194736

Przy okazji odkryłem, że istnieje jakiś dalszy ciąg drogi rowerowej w kierunku Starowej Góry. Nie wydaje mi się, bym kiedykolwiek tamtędy jechał. Regularnie między Bartowszewskiego a Starową Górą podróżuję ul. Ustronną. A tu taki ładny odcinek asfaltu dla rowerów, który dalej płynnie łączy się z wąską jezdnią biegnącą do Starowej wzdłuż Rzgowskiej.

Powalony znak, który widziałem 3 grudnia, został już naprawiony. Uprzednio stał po lewej stronie, ale widać uznano, że po prawej będą mniejsze szanse, że ktoś się w niego wbije. Ewentualnie wygodniej było wkopać niż kombinować z kostką.

20161220_195652

Za to tuż obok Demokratycznej dalej twardo trzymają się zasady "przewróciło się, niech leży". I tak co najmniej od maja.

20161220_200244

Poprowadzenie fragmentu DDR przez park Sielanka jest w gruncie rzeczy przyjemne. Gdyby tylko nie było tu tak ciemno.

20161220_201422

A przecież da się! Nieopodal w parku Rejtana latarnie są.

20161220_201930

Na koniec bożonarodzeniowa Sukcesja.

20161220_202544

Na Piotrkowskiej przy skrzyżowaniu z Zamenhoffa stała tablica do flamastrów i znicze przed nią. Myślałem, że to jakiś happening polityczny i podjechałem przyjrzeć się bliżej. Na zdjęciu nie uwieczniłem, bo okazał się to być rekwizyt Mormonów, którzy stali tam liczną grupką i natychmiast któryś mnie zaczepił, więc nie mając najmniejszego zamiaru być "nawracanym", niezwłocznie zawróciłem.

Zdjęcia na mapie