Łódź - Starowa Góra - Rzgów - Kalinko - Romanów - Wola Rakowa - Wiśniowa Góra - Łódź

Piątek, 14 kwietnia 2017 · Komentarze(1)
Kategoria 40 - 70 km
Objazd pasem dla rowerów




Na wielkanocny weekend zapowiadali pochmurną pogodę i opady. Mając w planach spędzenie świąt w Sieradzu mogłem na nie pojechać rowerem, ale te prognozy mnie nie przekonywały. Za to dzisiaj miało po południu wyjść słońce. Zatem by weekendu nie zmarnować rowerowo, wybrałem się po pracy. Jedynie wiatr wzbudzał wątpliwości, wiejąc z zachodu ze średnią ok. 40 km/h z porywami do 60 km/h. Ale i tu prognoza obiecywała, że będzie dobrze, bo po 17 zacznie słabnąć. I rzeczywiście, o ile jeszcze wiało okropnie gdy wracałem z pracy, a potem w trasie pchało mnie wciąż mocno w plecy na wschód, to gdy wracałem Rokicińską do centrum wiatr był już zdecydowanie słabszy (co potwierdza wykres ze stacji meteorologicznej na Lublinku, dając mu wtedy już tylko 15 km/h).

Na przejeździe przez Pabianicką przy Jana Pawła II nastąpił jakiś problem z programowaniem świateł i jedna zmiana przeszła bez zielonego dla rowerzystów i pieszych. Czekałem na nie prawie 3.5 minuty...

W Woli Rakowej wciąż jest ruch wahadłowy. To jest niewiarygodne! Przecież te światła widziałem tam już 3 września ubiegłego roku. I nadal robota nieskończona.

tt20170414_191444

Do Wiśniowej inaczej niż zwykle, zupełnym przypadkiem, bo tak byłem zamyślony, że zapomniałem odbić na łuku drogi w prawo.

tt20170414_192040

Robię to, by nie pchać się na ruchliwy i dość wąski odcinek. Ale tym razem problemu nie było. W ogóle całą wycieczkę drogi były puste. Widać ludzie Wielki Piątek spędzali w domach na ostatnich przygotowaniach i porządkach. Dzięki zmianie trasy przejechałem obok skateparku w Stróży (po prawo), służącemu lubiącym inne formy rowerowania. Z racji mojego zwyczajowego objazdu, widziałem go wcześniej tylko raz.

tt20170414_192541

Na A1 przy Feliksińskiej stał korek. To pewnie zator na zjeździe do Łodzi, powodowany światłami na wyjeździe z Józefiaka na Rokicińską. A stąd do tego skrzyżowania jest jeszcze 3.5 km.

20170414_193727

Niech będzie, że przesadzam i się czepiam. Było już po zachodzie, jeszcze zmierzch, ale światła coraz mniej, widoczność coraz gorsza. Włączyłem światełka w Stróży. Tymczasem kilka kilometrów dalej, już w Łodzi, wyprzedziło mnie dwoje kolarzy. Bez świateł i ubrani na czarno. Ujęcie z kamery jest mylące, bo ta zwiększa czułość w ciemnej scenerii, w efekcie czego klatka jest znacznie jaśniejsza, niż było to w rzeczywistości.

tt20170414_194121

Awersja do oświetlenia wśród rowerzystów nie jest niestety rzadka. Sam zresztą w licealnych latach zaliczyłem kilka przejazdów samobójczych po nocy bez lampek. Nie trzeba było długo czekać, by z naprzeciwka mijali mnie ojciec z synem, również mało widoczni. Niewyraźny kadr spowodowany jest nie tylko dziurami w drodze, ale właśnie zwiększeniem czułości matrycy, więc znowu wydaje się, jakby było wciąż jasno. Nie było.

tt20170414_194524

Za to w kwestii oświetlenia pozytywnie zaskoczył mnie przejazd pod starym wiaduktem na Kolumny. Spodziewałem się, że będzie tam ciemno. Pewnie nie pierwszy raz tam jechałem po zachodzie, ale mogły mi nie utkwić te latarnie w pamięci.

tt20170414_195600

Zazwyczaj jadąc z tej strony na al. Ofiar Terroryzmu 11 Września skręcam z ronda prosto na właściwą jezdnię, bo w końcu na tej dwujezdniowej drodze, przy południowej jezdni nie ma drogi dla rowerów. Tym razem postanowiłem zachować się jak wymarzona przez kierowców (którzy okazjonalnie trąbią na mnie na tej ulicy) wersja rowerzystów i pojechać chodnikiem. Znaczy śmieszką, po północnej stronie. Zapomniałem, że podstawowym utrudnieniem jest brak jakiejkolwiek możliwości zjazdu z ronda na nią. Pozostało mi wdrapać się na chodnik przez krawężnik.

tt20170414_195645

Hala, do której budowa dojazdów spowodowała opisywane zimą wykopki w ciągu DDR, okazała się być centrum logistycznym Decathlona.

tt20170414_195905

Wszystko jest znowu na miejscu, włącznie z nowymi przejazdami, aczkolwiek ułożona z powrotem kostka jest całkiem luźna i hałasuje pod rowerem.

tt20170414_195933

Przystanek w trybie wireframe na Józefiaka przy Rokicińskiej. Na pierwszy rzut oka obstawiłem, że to nowy, w trakcie montażu. Ale patrząc na resztki połamanego dachu i naklejki na tablicy od rozkładu zacząłem mieć wątpliwości. Mam jednak nadzieję, że resztę zabrało MPK a zostało tak skutecznie wytłuczone i rozkradzione.

20170414_201350

Na przejeździe przez Piłsudskiego przy Niciarnianej jest nowe programowanie świateł. Po zielonym na południowej połówce, na północnej trzeba jeszcze długo poczekać. Nie jestem miłośnikiem tych przejazdów na kilka razy.

tt20170414_203610

Gdy dojechałem do Kopcińskiego i stanąłem przed przejazdem, lampka na przycisku nie zapaliła się. Popatrzyłem z rozczarowaniem na czujnik po lewej i znowu na przycisk z prawej, zwłaszcza, że ustawiłem się od niego za daleko. Nim pokonałem boleść na twarzy i zabrałem się do zwleczenia się z roweru, przechodzący obok pieszy nacisnął przycisk za mnie. Nadal nie wiem czy była to tak wysoka spostrzegawczość i wyjątkowa uprzejmość czy liczył, że przyspieszy to mu światła na przejście, które jednak jest kilka metrów dalej od przejazdu (i tam też przycisk nacisnął).

Przejazd Mickiewicza przez Sienkiewicza. Nie widziałem tego. W związku z przebudową DDR objazd był cały czas, ale byłem pewien, że drugą stroną jezdni. Dla obu kierunków jazdy. A tu tymczasem pasem dla rowerów? Niewiarygodne!

20170414_205151

Przy okazji są tu nowe barierki. Czy ta taśma ma oznaczać, że nieoddane oficjalnie do użytku, więc nie ruszaj rowerzysto? Na pewno działa.

20170414_205217

Wracając do objazdu - rzeczywiście. 2 m dalej znak twierdzi, że na Mickiewicza jest pas rowerowy. Na jezdni go nie widać. Pojechałem. Kawałek dalej widziałem śladowe resztki żółtej linii, więc niewykluczone, że faktycznie ktoś go tam onegdaj wyznaczył, a ja go przez wszystkie miesiące remontu przeoczyłem, w ciemno zakładając, że trzeba tu zawsze przejeżdżać na południową stronę, bo tak objazd jest oznakowany dla kierunku z Piotrkowskiej do Sienkiewicza.

20170414_205331

Objazd jezdnią jest tak zaskakująco dobrze przygotowany, że nawet uwzględnili wyłączenie rowerów spod zakazu skrętu na Piotrkowską. I to zarówno bezpośrednio na powtórzeniu na skrzyżowaniu na zdjęciu, jak i kilkanaście metrów wcześniej. Jestem zadziwiony. Przyzwyczaiłem się, że przy wyznaczaniu objazdów dla rowerzystów nie dba się o jakość oznakowania.

20170414_205519

W dystansie dodatkowo 4.90 km dojazdów do i z pracy.

Premierowo na mapie zdjęć są również klatki wycięte z kamery. Bo wreszcie wymyśliłem, jak to robić. Odtwarzacz mpv przy odpowiednim argumencie:

$ mpv --screenshot-template='%{metadata/by-key/creation_time}_%P' *.MP4


przy zrzucaniu klatek (klawisz S) tworzy pliki zawierające czas rozpoczęcia nagrywania wideo (z metadanych) oraz przesunięcie w czasie filmu zapisanego obrazka. Potem uruchamiam skrypt, który zmienia nazwy plików sumując te czasy. A na koniec z pomocą przychodzi nieoceniony exiftool:

$ exiftool -DateTimeOriginal\<FileName *.jpg
$ exiftool -geotag slad_z_wycieczki.gpx *.jpg


Zdjęcia na mapie

Łódź - Starowa Góra - Rzgów - Kalinko - Kalino - Bronisin Dworski - Łódź

Poniedziałek, 10 kwietnia 2017 · Komentarze(2)
Kategoria 40 - 70 km
Kolarze w Tadzinie




Już zdążyłem wcześniej sprawdzić, że w tym roku nie mam jeszcze kondycji na dwa dni wycieczek rowerowych pod rząd. Dla pewności powtórzyłem potem próbę z dwoma trochę dłuższymi dystansami. Ale nie mogłem nie sprawdzić czy wnioski te mają zastosowanie do trzeciego dnia z rzędu. W związku z tym po sobotniej wycieczce w północne okolice Łodzi i niedzielnej przejażdżce do Sieradza, zrobiłem też sobie rowerowy poniedziałek. Niczym w studenckim sprawozdaniu na politechnice stwierdzam, że wyniki badań są zgodne z tymi założonymi, wynikającymi z teorii.

Ale cóż robić, gdy wg długoterminowych prognoz miał być to jedyny pogodny dzień przed tygodniami zimna i deszczu? I to słoneczny, w przeciwieństwie do poprzedzającego go weekendu. Chciałem wykorzystać.

Staw w Tadzinie.

20170410_181144

20170410_181214

Gdy zatrzymałem się, by go sfotografować, przejeżdżało dwóch kolarzy, którzy jak i jak korzystali z pięknej aury. Rowerowych turystów mijałem tego dnia więcej.

20170410_181148

Wielokrotnie już myślałem o przetestowaniu ul. Zygmunta jako alternatywę ul. Tomaszewskiej, bo ta ostatnia jest wąska i ruchliwa. Nie udało mi się do tej pory tego dokonać, bo zawsze zniechęcało mnie to, że jest to droga nieutwardzona. Tym razem przetestowałem. Nie zostanie ona stałym punktem mojego programu. Jej stan jest księżycowy. Gdyby Robert Woźniak w ramach swojego trwającego programu zwiedzania ulic Księżycowych zdecydował się opierać się nie tylko na nazwie, a także na stanie, to zdecydowanie mógłbym mu ją polecić. Dziury ogromne.

bandit_20170410_162659

Na Zygmunta ZWiK ma ujęcie wody podziemnej.

bandit_20170410_162732

Dzięki pokonaniu dziur poznałem osiedlowe uliczki Łodzi, których znam bardzo niewiele. I trafiłem na akcję protestacyjną lokalnej społeczności, o której, jak mi się wydaje, słyszałem coś w ŁWD, ale nie pamiętam o co się rozchodziło. Na płocie chyba każdej posesji na ul. Ideowej były zawieszone transparenty.

20170410_183457

20170410_183625

Nie powiem by krajobraz z detalem w postaci rur ciepłowniczych kojarzył mi się z zielonymi (czystymi) dzielnicami.

20170410_183545

Była też reklama facebookowego profilu akcji.

20170410_183602

Pojechałem do parku na Młynku by sprawdzić czy woda wróciła. Bo w październiku jej nie było. Woda jest.

20170410_185534

Tu chyba trochę lepiej uporządkowali.

20170410_185557

Jaka aktywna okolica - rowerowy piknik!

20170410_185242

W parku powstał park liniowy.

20170410_185325

20170410_185359

Na skrzyżowaniu Przybyszewskiego z Nurta-Kaszyńskiego spotkałem spacerującą parę kaczek. Dziwne miejsce wybrały. Na mapie nie widzę żadnego zbiornika wodnego w pobliżu.



Dzień, w którym wcześniej nie miałem okazji zjeść żadnego ciepłego posiłku, zwieńczyłem wizytą w Gastromachinie. Tę burgerownię mogę z czystym sumieniem polecić.

20170410_205503

Jedynym mankamentem pogody był wiatr wiejący z prędkością powyżej 20 km/h. Zwiększył efekt wnioskowania o brakach w mojej kondycji. Ale było naprawdę ciepło. Strój letni. Kurtka przeciwwiatrowa jechała na kierownicy na wszelki wypadek, ale choć pod koniec trochę się ochłodziło, to dałem radę bez jej pomocy.

Zdjęcia na mapie

Łódź - Pabianice - Łask - Zduńska Wola - Sieradz

Niedziela, 9 kwietnia 2017 · Komentarze(0)
Kategoria 40 - 70 km
Zduńska Wola zakwitła




Pojechałem przez Ksawerów, wychodząc z założenia, że w końcu to niedziela, więc na drogach będzie pusto. Nie wziąłem poprawki na to, że to Niedziela Palmowa, a z tej okazji nawet sporadycznie aktywni katolicy wsiadają do samochodów, by dotrzeć do kościoła. W efekcie czego Ksawerów i Pabianice były całkiem ruchliwe. Dalej było spokojniej.

Na wiadukcie kolejowym na wjeździe do Zduńskiej Woli wyprzedzał mnie typowy kierowca BMW. Tylu kierowców tam było i tylko jeden wielki pan miał problem z jadącym (prawidłowo) rowerem. A może po prostu chciał się pochwalić, że było go stać na kupno klaksonu w wyposażeniu?



W Zduńskiej Woli wyszło na chwilę słońce. Ale tylko na chwilę. Nie chcąc opóźniać dotarcia do celu miałem nie robić żadnych zdjęć, ale skoro już ruszyło to kwitnienie, to chociaż tu zatrzymałem się na sekundkę, uwiecznić obsypany kwiatem rządek pod blokiem.

20170409_145227

Wycieczka do Sieradza 64.03 km, a reszta to dojazdy do i z PKP.

Zdjęcia na mapie

Łódź - Klęk - Dobra - Swędów - Szczawin - Janów - Łódź

Sobota, 8 kwietnia 2017 · Komentarze(0)
Kategoria 40 - 70 km
Kurtka przeciwwiatrowa na kierownicy




Nic to nowego, że zebrałem się na rower późno. Tym razem trochę później niż nawet moja norma przewiduje, bo dopiero po 17. Tradycyjnie też nie wiedziałem w co się ubrać, choć byłem wcześniej na dworze. Pewien byłem długich spodni. Chciałem natomiast zrobić eksperyment i sprawdzić czy sama kurtka przeciwwiatrowa na trykocie wystarczy. Eksperyment był krótki - wyszedłem przed blok, kilka razy na mnie powiało przejmującym chłodem i błyskawicznie wróciłem do domu po polar.

Przy Łagiewnickiej stoi dom po pożarze. Cóż za krajobraz.

2017-04-08_01_spalony_dom

Dobrze, że nie zostawiłem kurtki przeciwwiatrowej w domu. Bo i w polarze zmarzłem dość szybko, tak, że przy cmentarzu za klasztorem przy Okólnej i ją musiałem założyć. Jak wspominałem niedawno, wisząc na kierownicy nie przeszkadza.

20170408_181132

Światła na skrzyżowaniu ul. Wodnej w Dobrej z DK71 to jedne z tych zatrzymujących rowerzystów potencjalnie w nieskończoność. Bo cewka. Szczęśliwie szybko nadjechał samochód z naprzeciwka.

2017-04-08_02_skrzyzowanie_w_dobrej

Znak na wjeździe do Janowa głosił "ubytki w nawierzchni".

2017-04-08_03_ubytki_znak

Rzeczywiście. Wręcz kawałek ulicy zniknął.

2017-04-08_04_ubytki

Zbliżając się ponownie do DW71 dostrzegłem migające niebieskie światła w oddali, ale po chwili zgasły. Gdy dojechałem stał tam Opel, który wyglądał niepozornie, nie licząc siedzących w środku umundurowanych policjantów. Tajniacy.

2017-04-08_05_tajniacy

Światła przejazdu kolejowego obok ogródków działkowych im. Juliusza Słowackiego zostały szczelnie obłożone folią i zaklejone taśmą. To chyba ma wzmocnić przekaz znaku informującego, że sygnalizacja jest uszkodzona.

2017-04-08_06_rogatki

Na początku było 13 °C i szybko spadało, do tego wiało chłodem. Wiatr zachodni 15 - 20 km/h.

Dystans był zachowawczy, bo w planach na następny dzień miałem wyjazd do Sieradza.

Zdjęcia na mapie

Łódź - Aleksandrów Łódzki - Grotniki - Orła - Mariampol - Stare Krasnodęby - Aleksandrów Łódzki - Łódź

Niedziela, 2 kwietnia 2017 · Komentarze(0)
Kategoria 40 - 70 km
Cebulice w parku Klepacza w Łodzi




Poranek (znaczy przedpołudnie) spędziłem zastanawiając się nad trasą. W zeszłą niedzielę stwierdziłem, że nie nadaję się do dwóch wycieczek 50 km dzień po dniu. Tym razem w sobotę zrobiłem 70 km, więc powinienem wybrać coś znacznie krótszego. Z drugiej strony liczyłem, że może namówię KL na wspólny wyjazd i tu jakoś samo przyszło mi na myśl, by wznowić naszą ostatnią wspólną wycieczkę do Orłej z zeszłego sezonu, której nie udało się wówczas dokończyć, a która jednak wymagałaby przejechania przeszło 60 km. Potem na Endomondo trafiłem na sobotnią wycieczkę znajomego ze zdjęciem z pięknie kwitnącymi cebulicami w parku Klepacza, a ponieważ ten stan trwa tam krótko, to nabrałem wielkiej chęci by park odwiedzić. To z kolei zaowocowało planem alternatywnym jazdy głównie po Łodzi. Ostatecznie KL odmówił jakichkolwiek dłuższych wyjazdów. Wybrałem się więc sam z myślą by i samemu z długością wyjazdu nie przesadzić, jednocześnie ciągle mając gdzieś tę Orłą w głowie.

Zacząłem od Teofilowa, planując by stamtąd pokierować się na obwód miasta. Po drodze na Lutomierskiej zrobiłem zdjęcie pasa rowerowego z kierownicy. To jest to charakterystyczne zjawisko, wspólne dla pasów rowerowych na wszystkich ulicach. Pasa rowerowego się nie sprząta. Rowerzyście pozostaje jechać przez piaskownicę.

20170402_134455

Orła i okolice wciąż mnie kusiły, postanowiłem więc odłożyć jeszcze trochę decyzję o skracaniu i dojechać do Aleksandrowa. Kąkolowa, czyli ulica równoległa do Aleksandrowskiej, ale położona bardziej na północ i pozwalająca dojechać do Aleksandrowa bez nadmiernego towarzystwa aut, jest na szczycie rankingu najgorszych ulic w Łodzi. Trzeba tu jechać slalomem między dziurami.

2017-04-02_kakolowa

Lawirując utwierdzałem się w przekonaniu, że najrozsądniej będzie z Aleksandrowa pojechać do Rąbienia i wrócić do Łodzi. Jak zwykle rozsądku nie posłuchałem i nim się obejrzałem, jechałem już przez Jastrzębie Górne i Jedlicze. Tu nawet nieźle mi szło, bo o ile wiejący południowo-zachodni wiatr w drodze do Aleksandrowa przeszkadzał, to w drodze na północ pchał już w plecy.

W Grotnikach wyprzedził mnie kolarz, któremu przez jakiś czas trzymałem się na kole. Z początku zresztą nie wymagało to wysiłku, ale w końcu się obrócił i zorientował, że za nim jadę, więc przycisnął. Jeszcze chwilę udawało mi się trzymać blisko, bo na podjeździe za dużego ciągu nie miał, ale już za Grotnikami odpuściłem.

2017-04-02_cyclist

Przez Pustkową Górę jechałem już nie pierwszy raz, ale jak zwykle za przejazdem kolejowym nie mogłem sobie przypomnieć, która droga jest moja. Chwila suwania palcem po mapie pomogła.

Znowu jechałem pod wiatr i powoli zignorowany wcześniej rozsądek zaczynał się na mnie fizycznie mścić. Nie stał się cud, kondycja nie wskoczyła o kilka poziomów wyżej od zeszłego tygodnia, więc 70 km ze wcześniejszego dnia w połączeniu z wiejącym wiatrem dawały się we znaki. W Mariampolu przyszedł kryzys. Głownie zaczęły mnie mocno boleć stopy. Ledwo pedałowałem. Najchętniej bym przestał, ale jakoś trzeba było wrócić. Gdy wjechałem do Aleksandrowa było tak źle, że wiedziałem, że muszę zrobić postój. Postanowiłem wytrwać jeszcze kilka chwil by doczołgać się do jakiegokolwiek sklepu. Lewa stopa dokuczała na tyle, że nie mogłem nawet na niej opierać ciężaru stojąc. Posiliłem się Snickersem i Colą i kilka minut odpocząłem pod sklepem. Pomogło.

Tym razem sprawdziłem wyjazd z Aleksandrowa przez osiedle, co już dawniej chodziło mi po głowie. Dobry wybór. Na drodze z Rąbienia do Łodzi dość tradycyjnie licznie przeciskali się przy mnie na gazetę kierowcy. Ponieważ do Łodzi wjeżdżałem już wiele kilometrów po kondycyjnej śmierci powinienem był jechać prosto do domu. Ale przecież nie mogłem odpuścić sobie wspomnianego parku Klepacza.

20170402_172623

20170402_172711

20170402_172736

20170402_172838

20170402_174100

O tej porze dnia katedra była ładnie oświetlona od tyłu.

20170402_174740

Wniosek z wycieczki jest taki, że jak się nie ma kondycji by przejechać 50 km dwa dni pod rząd, to nie ma się również siły, by dzień po dniu przejechać dwukrotnie 70 km. Zaskakujące, prawda?

Co do pogody, to był to kolejny piękny i ciepły dzień - temperatura i tym razem sięgnęła 22 °C. Letni strój wystarczył, choć kurtka przeciwwiatrowa i tym razem wisiała na kierownicy na wszelki wypadek.

Wypatrując tabliczek na wideo: Łódź - Aleksandrów Łódzki - Brużyczka Mała - Jastrzębie Górne - Jedlicze A - Grotniki - Orła - Pustkowa Góra - Chociszew - Radzibórz - Mariampol - Stare Krasnodęby - Karolew - Nakielnica - Ruda Bugaj - Aleksandrów Łódzki - Rąbień - Antoniew - Łódź.

Zdjęcia na mapie

Łódź - Ksawerów - Pabianice - Rydzyny - Róża - Dobroń - Piątkowisko - Górka Pabianicka - Łódź

Sobota, 1 kwietnia 2017 · Komentarze(1)
Kategoria 40 - 70 km
Pierwsze spotkane w tym sezonie mlecze




Wycieczka z "międzyładowaniem" baterii (bardziej tych kamery niż moich) w Dobroniu.

Lato zaatakowało znienacka. Niczym drogowców, których co roku zaskakuje zima, tak i mnie istnienie słońca zaskoczyło i wróciłem z twarzą barwy Indianina.

Pierwszy raz w tym roku pojechałem w stroju letnim. Będąc jednak trochę niepewnym wiejącego wiatru wziąłem kurtkę przeciwwiatrową na plecy. W Pawłowicach musiałem zdjąć, bo już nie dawałem rady z gorącą. Ta szczęśliwie składa się do bardzo kompaktowej formy i ma kieszonkę do owinięcia złożonej reszty. Jest też tam sznureczek, więc zawisła na kierownicy.

Wiatr był południowy południowo-zachodni, 15 km/h. Temperatura dobiła do 22 °C.

Na całkowicie bocznej uliczce Żeromskiego w Ksawerowie pobudowali DDR. Nie rozumiem. Ktoś miał chyba za dużo pieniędzy. Gdy się jej przyglądałem i fotografowałem, nie przejechał tam ani jeden samochód. Ani rowerzysta.

20170401_130910

Sprawdziłem na GSV. Okazuje się, że niedawno była to droga gruntowa.

2017-04-01_zeromskiego_ksawerow_before

Teraz jest bardziej ucywilizowana.

2017-04-01_zeromskiego_ksawerow_after

I o ile rozumiem asfalt na drodze, to nie mam pojęcia czym umotywowane jest budowanie odcinków drogi rowerowej w tego typu miejscach.

Usilnie wypatrywałem symptomów wiosny. Nadal było jeszcze łyso. Ale jak się uważnie przyjrzeć, można było znaleźć pączki na gałęziach.

20170401_151330

W lesie Pobłociszewskich trafiłem na młode listki.

20170401_172232

Przy S14 wzeszły pierwsze mlecze.

20170401_173716

A tuż obok kolejny objaw wiosny poderwał się do lotu.

20170401_173928_005

Tym razem mogłem się przyjrzeć budowie nowej DDR przy Bandurskiego za dnia. Wygląda na to, że da się z tego korzystać. Jadąc na południe, po przekroczeniu Wyszyńskiego, trzeba będzie przejechać na przeciwną stronę i zjechać na jezdnię. Nie rozumiem tylko czemu brakuje wjazdu pod wygodnym kątem dla jadących od strony Maratońskiej, tj. na północ. Był już asfalt na fragmencie, po którym próbnie przejechałem.

20170401_182138

Nie chciałem kończyć póki było słońce. Było na to zbyt pięknie. Przejechałem się więc jeszcze symbolicznie po mieście, dobijając przy tym do 70 km. M.in. przez Dworzec Fabryczny, dzięki czemu na filmie jest też przejazd tamtejszą rowerową serpentyną. Tam też uchwyciłem ładne barwy przy słońcu zachodzącym za łódzkim "pałacem kultury".

20170401_190918

Nie mogąc się rozstać ze świeżym powietrzem, po jeździe pospacerowałem z rowerem wzdłuż świeżo rozstawionego łódzkiego jarmarku wielkanocnego. Piękny dzień.

Zdjęcia na mapie

Łódź - Złotno - Babice - Kazimierz - Lutomiersk - Prusinowice - Konin - Piątkowisko - Górka Pabianicka - Łódź

Niedziela, 26 marca 2017 · Komentarze(0)
Kategoria 40 - 70 km
Budowa DDR wzdłuż ul. Bandurskiego w Łodzi




Znowu nie mogłem się dogadać z pogodą. Mieszkanie miałem nagrzane słońcem i byłem pewien, że tym razem będzie cieplej. Dobrze, że nie zdecydowałem się na lżejszy strój niż w sobotę. Niedobrze, że znowu nie wziąłem długich rękawiczek. Co prawda jeszcze w mieście na postojach na światłach słońce mnie mocno grzało, ale dalej było już chłodno. I tym razem wyjechałem w opasce, ale z kominiarką w zapasie i tym razem również przyszło mi się z nią przeprosić. W opasce wytrzymałem do przystanku autobusowego w Babiczkach.

Była to druga wycieczka po 19-dniowej przerwie (nie licząc przejażdżek transportowych rowerem publicznym) wymuszonych anginą i szybko poczułem, że nie mam kondycji na dwie 50-tki dzień po dniu. Zwłaszcza po zmaganiach z wiatrem dzień wcześniej. Te kilometry wymęczyłem resztką sił.

Tym razem, w przeciwieństwie do poprzedniego przejazdu tą trasą, obyło się bez ataków kundli.

Do Górki Pabianickiej dojechałem akurat na zachód słońca.

20170326_190335

Przy okazji pierwszego w tym roku wyjazdu do Sieradza pisałem o powstającym na zachodniej stronie Bandurskiego pasie rowerowym. Nowości są też po stronie wschodniej. Zaraz po zjeździe z nitki wiaduktu służącej do skrętu z Maratońskiej w lewo, natrafiłem na fragment pasa rowerowego.

20170326_0002

Dalej minąłem dwa sierżanty rowerowe.

20170326_0004

Kawałek dalej okazało się, że taki stan jest tylko w okolicach estakady i właśnie wykonywałem jeden z ostatnich legalnych przejazdów rowerem po jezdni Bandurskiego. Ta budowa zdecydowanie wygląda na DDR. Widok w kierunku południowym z Wróblewskiego.

20170326_193919

I kilkanaście metrów dalej na północ, w kierunku północnym.

20170326_194034

Dwa zdjęcia z miejsca połączenia z istniejącą drogą rowerową.

20170326_194355

20170326_194442

Pewnie w zamyśle drogowców i jazda na południe, w kierunku Maratońskiej, nie będzie dla rowerzystów dostępna jezdnią. Ale jeżeli nie popełnią zbyt dużej liczby wpadek konstrukcyjnych, a i wszędzie będzie asfalt, to ostatecznie mogę być za, bo jazda rowerem po Bandurskiego nie jest zbyt bezpieczna. Zwłaszcza gdy jedzie się prosto przy tych długich odcinkach pasów do skrętu w prawo, będąc wyprzedzanym na gazetę z obu stron jednocześnie przez pędzące samochody.

Zdjęcia na mapie

Łódź - Starowa Góra - Rzgów - Kalinko - Modlica - Tuszyn - Rydzynki - Prawda - Stara Gadka - Łódź

Sobota, 25 marca 2017 · Komentarze(1)
Kategoria 40 - 70 km
Dobre zapięcie - nie ukradli




Zanim wyjechałem przez rozszczelnione okno w mieszkaniu gwizdał groźnie silny wiatr. Na termometrze koło 10. Znowu nie wiedziałem co włożyć. Ostatecznie ubrałem się w najcieplejszy strój. Wyjątkiem były rękawiczki - założyłem bez palców, czego potem żałowałem. A na głowę opaskę, ale kominiarkę zawiesiłem na kierownicy na wszelki wypadek.

Temperatura spadała od 10 do 6 stopni. Po przejechaniu nad S8 w Prawdzie wymieniłem opaskę na kominiarkę. Było coraz zimniej. Tu też zaczęło kropić. Co do wspomnianego wiatru, to był naprawdę silny. Na początku wschodni, potem przeszedł w północny. Także od Tuszyna już prawie do końca miałem pod wiatr, a wiejąc z przodu chłodził mocniej.

Już gdy jechałem al. Politechniki wyjeżdżając z miasta, zauważyłem kątem oka intrygujące zjawisko przy stojaku rowerowym. Nie chciałem zawracać, więc postanowiłem w drodze powrotnej pojechać po swoich śladach. Stojak jest pod IV domem studenckim PŁ. Trzeba pochwalić zapięcie - ramy nie dali rady ukraść.

20170325_182046

Jak wiadomo, przyszła wiosna. Poniżej dowód z Piotrkowskiej.

20170325_224519

A na koniec nowy gadżet do roweru. Tani stojak serwisowy z Lidla. Bywał w sprzedaży w poprzednich latach i gdy go kiedyś zapragnąłem, był już wyprzedany. Tym razem, dzięki informacji od kolegi, że ma się lada dzień pojawić, zdążyłem. Zobaczymy czy się nie rozpadnie.

20170326_011003

Zdjęcia na mapie

Przyspieszanie wideo: Microsoft Hyperlapse kontra reszta świata

Sobota, 11 marca 2017 · Komentarze(0)
Lot w płot


Ponieważ od tej całej wiosny się rozchorowałem, to zamiast jeździć na rowerze, w przerwie kichania i kasłania, wyprodukowałem porównanie przyspieszenia wykonywanego przeciętnym edytorem wideo i efektów pracy Microsoft Hyperlapse. Fragment pochodzi z wycieczki z zeszłej niedzieli. W opisie wideo na Youtube zamieściłem techniczne obserwacje. Cena licencji na stabilizację, która spowodowałaby usunięcie znaku wodnego, to 50 dolarów. I za tę cenę otrzymuje się program, który nic więcej robić nie potrafi. Warto?

Rowerem jeździ się po jezdni

Piątek, 10 marca 2017 · Komentarze(0)
Przesłanie pozostawione w koszu Łódzkiego Roweru Publicznego




Coś ostatnio często trafiają mi się ciekawostki z przejazdów ŁoRPem. I nie mam tu na myśli stacji z jednym rowerem, która jest zawsze niepokojącym widokiem. Nie bez przyczyny, bo oczywiście ta jedna sztuka była "niewypożyczalna".

20170310_201021

Nie mam też na myśli słabo widocznego na zdjęciu pana na wózku elektrycznym, na którego jazdę po drodze rowerowej mogę spojrzeć łaskawym okiem. Ale już na pędzenie po przejazdach rowerowych na czerwonym, to niekoniecznie.

20170310_201353(0)

Najciekawsze było przesłanie wklejone w kosz jednego z rowerów stojących pod Łodzią Fabryczną.

20170310_201802

Nie sposób się nie zgodzić. Choć mam obawy, że autorowi przeszkadzały po prostu rowery na chodniku, a nie martwił się o to, jak jestem nieszczęśliwy będąc zmuszonym nakazami do wielokrotnego poruszania się nimi.

20170310_201810

Wybór miejsca można uznać za nieprzypadkowy (ten rower też nie chciał się dać wypożyczyć), bo mamy tu niezbyt szeroki chodnik, wokół którego jest nienadająca się do chodzenia ani do jeżdżenia ozdobna kostka i który najpewniej jest drogą dla rowerów i pieszych. Przynajmniej o tym zdaje się zaświadczać jeden odległy znak gdzieś na jego początku i tak go traktuję.

20170310_201841

Zdjęcia na mapie